„Polityka nasza dąży niezłomnie do utorowania ludowi drogi do władzy, bo lud jest w narodzie olbrzymią większością 

i reprezentuje pracę i potęgę idealną. Kto trzyma z ludem, ten stanie obok nas do pracy, do walki, do budowania Polski! ..." 

                                                                                                                        Z przemówienia Ignacego Daszyńskiego wygłoszonego w Lublinie w dn.10.11.1918 r. 
                               STOWARZYSZENIE imienia IGNACEGO DASZYŃSKIEGO
 

Uchwała XXXIX Kongresu PPS 

„Sytuacja społeczno polityczna w Polsce” 


   Po szesnastu latach „transformacji ustrojowej”:
     - połowa Polaków żyje na granicy lub poniżej granicy ubóstwa,
     - utrzymuje się wysokie bezrobocie, konstytucyjne prawo do pracy pozostaje na papierze,
     - większość młodzieży pozbawiona jest perspektyw życiowych w Polsce (nauka, praca, mieszkanie),
     - rozrasta się TKM biurokracja i rosną jej koszty, - wzrastają ponoszone przez społeczeństwo opłaty za konstytucyjnie bezpłatne                    wykształcenie i wydłużyła się droga do szkoły młodzieży wiejskiej,
     - znacznie ograniczone zostały wcześniej zdobyte prawa socjalne ludzi pracy (ignorowanie przez właścicieli 8-godzinnego dnia pracy,          ograniczenie bezpłatnej ochrony zdrowia, skuteczna walka właścicieli o ograniczenie działalności związków zawodowych),
     - dostęp do wartości kultury został znacznie ograniczony skutkiem jej komercjalizacji,
     - publiczne radio i telewizja ”zdobyte” przez PIS nie spełniają ustawowych funkcji kulturotwórczych i edukacyjnych (amerykanizacja i              komercjalizacja rozrywki, zepchnięcie wartościowych programów kulturalnych i edukacyjnych na późne godziny nocne, propaganda            doraźnych poczynań rządu zamiast edukacji politycznej i gospodarczej),
     - postępuje klerykalizacja życia publicznego i oświaty kierowanej obecnie przez faszyzujące i ignoranckie kierownictwo MEN.

   Polska scena polityczna daleka jest od stabilizacji i klarowności. Jest w ciągłym ruchu i zmianach, które niestety nie wnoszą twórczego fermentu do życia publicznego i nie wspierają umocnienia oraz rozwoju demokratycznego państwa i samorządnego społeczeństwa obywatelskiego. Wprost przeciwnie.
   W czasie przemian w widoczny sposób ukształtowały się tzw. elity władzy na wszystkich jej szczeblach, cechujące się prywatą, nepotyzmem i koteryjnością. Mechanizm sprawowania władzy opiera się obecnie na układach w ramach tych elit. Układach, w których niewiele się liczą programy i spełnianie obietnic wyborczych, lecz podział stanowisk i apanaży.
   W rezultacie mamy do czynienia z narastającą niechęcią do politycznych elit i partii, wyrażającą się w niskiej frekwencji wyborczej, obojętnością i utratą wiary w jakiekolwiek zmiany na lepsze za sprawą wyborów.

   
Obecna scena polityczna jest zdominowana przez PIS i PO, partie konserwatywne o bardzo podobnych, ogólnikowo i mętnie sformułowanych programach.
   PIS w swoim programie IV RP, który określa obłudnie jako „solidarnościowy” opiera swoje działania na polityce igrzysk zamiast chleba. Rozdrapuje „historyczne” rany i - zamiast jednoczyć -dzieli społeczeństwo polskie na „genetycznych patriotów”, których wzorem jest szpieg Kukliński, „ludzi PRL”, słuszniej i mniej słusznie wierzących, oraz zupełnie niesłusznych agnostyków. Sprzymierza się natomiast, dla zachowania władzy, z ugrupowaniami profaszystowskimi, klerykalnymi i wodzowskimi. Brak mu długofalowej polityki społecznej i gospodarczej oraz zagranicznej. Kłóci się z sąsiadami i szuka sojuszników daleko od Polski, ignorując UE.
   Swą popularność PIS zawdzięcza podjęciu haseł porzuconych przez tzw. lewicę (SLD) dotyczących pomocy ludziom słabym i bezradnym (renciści, emeryci, matki) oraz zahamowaniu bezsensownej polityki wyprzedaży majątku narodowego, którą SLD wspierał, oraz obietnicy rozliczenia powiązań elit politycznych z kapitałem polskim i zagranicznym. Realizację tych haseł PPS będzie wspierał. 
   PO obiecuje nam politykę liberalizacji na rzecz kapitału, bez zobowiązań socjalnych, ale w białych rękawiczkach, podobnie jak SLD.

   Nieszczęściem Polski jest brak parlamentarnej lewicy. SLD był i pozostaje partią liberalno demokratyczną mającą swój znaczący udział w wyprzedaży za granicę majątku narodowego, uwłaszczeniu aparatu PZPR, uszczupleniu praw socjalnych, (lex Blida i zmiana kodeksu pracy). To SLD w przeszłości wspierał politykę nacjonalizacji strat i prywatyzacji zysków gospodarki narodowej, tworzył korzystne dla siebie układy polityczno gospodarcze, zapoczątkował serwilistyczną wobec USA politykę zagraniczną sprzeczną z polską racją stanu, bezsensownie wikłając Polskę w wojnę w Iranie i Afganistanie oraz konfliktującą Polskę z UE.
   Sojusz SLD z „demokratami” spadkobiercami UW i reprezentantami nieistniejącej w istocie w Polsce „klasy średniej” spycha go jeszcze bardziej na prawo.
   My, socjaliści, nie chcemy ani budować, ani wspierać kapitalizmu. Uważamy kapitalizm za żywioł nieprzyjazny ludziom, z natury rzeczy egoistyczny i antydemokratyczny. Uważamy, że należy ograniczać jego złe cechy i wziąć go pod społeczną kontrolę. Pragniemy reprezentować interesy nie kapitału, lecz ludzi pracy najemnej, inteligencji, spółdzielców i drobnych wytwórców. Chcemy bronić tych wszystkich, którzy w wyniku transformacji zostali wyrzuceni poza margines życia społecznego i publicznego, w tym kilku milionów ludzi z konieczności żyjących poza prawem: bezdomnych, bezrobotnych, którzy utracili bądź nie uzyskali prawa do zasiłków, opieki zdrowotnej i społecznej i nie mają szansy na jakąkolwiek pracę. Czy może istnieć bardziej przekonujący argument na absurdalność istniejącego systemu niż fakt, że respektowanie obowiązującego prawa pozbawiłoby tych ludzi szansy przeżycia?
   Chcemy działać w interesie setek tysięcy absolwentów szkół, którzy w najbliższych latach nie znajdą pracy i swój start życiowy rozpoczną jako „strukturalni bezrobotni”.
   Chcemy tych ludzi wspierać i organizować, aby ich beznadzieja i rozpacz nie przerodziły się w desperacki niszczycielski bunt, lecz stały się motywem konstruktywnych działań dla naprawy Rzeczypospolitej.  

   Sami jesteśmy zbyt słabi. Należy zatem poszukiwać sojuszników głównie w poza partyjnych lokalnych ruchach społecznych i obywatelskich, stowarzyszeniach, organizacjach i środowiskach (zawodowych, spółdzielczych, bezrobotnych, emeryckich, młodzieżowych) występujących w obronie interesów wspólnych, przeciw egoizmowi, sobiepaństwu i zachłanności politycznych koterii.          Zważywszy, że liczne środowiska członków i sympatyków SLD są rozczarowane liberalnym kursem swego centralnego kierownictwa i nie akceptują jego uległości wobec siły kapitału i zasad wolnego (od jakichkolwiek społecznych rygorów) rynku, oraz pragną realizować program lewicowy - nie należy się od nich izolować, lecz współdziałać z nimi na partnerskich zasadach.  

Twoja strona firmowa - szybko i za darmo!