„Polityka nasza dąży niezłomnie do utorowania ludowi drogi do władzy, bo lud jest w narodzie olbrzymią większością 

i reprezentuje pracę i potęgę idealną. Kto trzyma z ludem, ten stanie obok nas do pracy, do walki, do budowania Polski! ..." 

                                                                                                                        Z przemówienia Ignacego Daszyńskiego wygłoszonego w Lublinie w dn.10.11.1918 r. 
                               STOWARZYSZENIE imienia IGNACEGO DASZYŃSKIEGO
 

Prof. Michał Śliwa: 

„Socjalizm – patriotyzm - demokracja w życiu i działalności Ignacego Daszyńskiego”

„Polacy mają tylko jedną wielką politykę, a tą jest niepodległość Polski” [1]. 
   Zdanie to wypowiedział Ignacy Daszyński w odezwie skierowanej w marcu 1898 roku do swych wyborców w przeddzień pierwszej rocznicy uzyskania mandatu poselskiego do wiedeńskiej Rady Państwa - parlamentu austrowęgierskiego. Odnieść je można do niego samego, ponieważ wyraża ono istotę jego działalności publicznej od wczesnych lat gimnazjalnych poprzez aktywność w polskim i międzynarodowym ruchu socjalistycznym oraz w pracy parlamentarnej i samorządowej państwa zaborczego aż po działania u schyłku wojny światowej zmierzające do odtworzenia niepodległego i suwerennego państwa polskiego. Należał on bowiem do pokolenia twórców niepodległości Polski, pokolenia któremu dane było „wybić” się na niepodległość i zrealizować marzenia kilku generacji swych poprzedników, bezskutecznie walczących o przywrócenie wolności narodowej. Zanim jednak stanął w pierwszym szeregu wybitnych polityków i mężów stanu Polski odrodzonej, przeszedł długą, trudną drogę. Upłynęło niemal czterdzieści lat od jego pierwszego publicznego wystąpienia do chwili, gdy został premierem pierwszego rządu Rzeczypospolitej. Minęło następne dziesięć lat, gdy stanął na czele Izby poselskiej jako najwybitniejszy polski i europejski parlamentarzysta. W okresie tym, stanowiącym całe niemal jego życie, głównym motywem aktywności było nieustanne dążenie i działanie na rzecz spełnienia się ideałów demokracji, niepodległości i socjalizmu. Im podporządkował swoją działalność publiczną i życie osobiste. 
     Podobnie, jak większość ówczesnej polskiej elity politycznej, Ignacy Daszyński (1866 - 1936) wywodził się ze środowiska spauperyzowanej szlachty polskiej z kresów dawnej Rzeczypospolitej. Urodził się i wychował w Zbarażu, na Podolu, w rodzinie urzędniczej. Dorastał w cieniu klęski powstania styczniowego. Z domu rodzinnego wyniósł pragnienie wolności ojczyzny i bardziej sprawiedliwego urządzenia życia ludzkiego. Śladem swego starszego brata Feliksa szybko przystał do ruchu socjalistycznego. Bardziej mu, buntowniczemu i wrażliwemu na krzywdę ludzką charakterowi, odpowiadała przesycona silnie pierwiastkami romantycznymi ideologia socjalistyczna niż program pracy organicznej, słabo zresztą popularyzowany w środowisku wschodniogalicyjskim. Zetknął się z nią stosunkowo wcześnie, bo już w czasie nauki gimnazjalnej w Stanisławowie. Po ośmiu latach od relegowania z gimnazjum za wystąpienie antyhabsburskie - wypełnionych pracą zarobkową, próbami studiów uniwersyteckich w Krakowie i Zurychu - udało mu się skonsolidować galicyjski ruch socjalistyczny i utworzyć w listopadzie 1890 roku Partię Robotniczą. Od początku działalności usiłował nadać jej bardziej otwarty charakter na inne grupy społeczne, przede wszystkim inteligencję, pracowników umysłowych, studentów, włościan itp., i zapewnić jej narodowe, polskie oblicze. Dlatego w czasie przygotowań do jej pierwszego zjazdu organizacyjnego i programowego na początku 1892 roku i na samym zjeździe uzasadniał przyjęcie nazwy: Polska Partia Socjalno-Demokratyczna. Tłumaczył bowiem że przymiotnik „socjalno-demokratyczny” jest właściwy, ponieważ ukazuje dążenia społeczne i demokratyczne nowego ruchu i odróżnia go od ruchu anarchistycznego, używającego przymiotnika „socjalistyczny”. Jednocześnie odpowiada nazewnictwu stosowanemu w partiach ogólnoaustriackich. Natomiast utrzymanie określenia „robotnicza” utrudni pozyskanie zwolenników wśród licznych w warunkach Galicji warstw pośrednich, które poziomem życia i pozycją społeczną nie odbiegają od warstwy robotniczej, stanowiącej mniejszość i będącej dopiero w początkowej fazie rozwoju. Tym bardziej należy nadać więc partii narodowy i ogólnopolski charakter, ponieważ pozwoli to organizować liczne rzesze polskich robotników na Śląsku austriackim i uchronić miejscową ludność polską przed polityką germanizacji i czechizacji. I tym samym ułatwi konsolidację robotników polskich ponad podziałami zaborczymi i wzmoże proces integracji narodu polskiego, i w konsekwencji przyspieszy odzyskanie niepodległości. Uczestników zjazdu przekonywał: „My tak samo jak szlachta, a prawdopodobnie i prędzej będziemy walczyć o niepodległość Polski, ale wychodząc z przewodniej zasady socjalizmu” [2]. 
     Jego dążenia, by budzący się nowy ruch społeczny oprzeć na integralnym charakterze wartości demokratyzmu, niepodległości i socjalizmu nie zyskały u większości organizatorów tego ruchu poparcia, wnioskodawcę oskarżano nawet o tendencje nacjonalistyczne i próby konfliktowania narodowości zamieszkujących zabór austriacki. Toteż odrzucono propozycję nadania partii narodowego charakteru, utrzymując jej profil ogólnokrajowy, ale bardziej otwarty na środowiska nie robotnicze, co uwidocznione zostało w jej nowej nazwie: Socjalno-Demokratyczna Partia w Galicji. Nie zrażało to Daszyńskiego, który z jednej strony przeciwstawiał się tym wszystkim, którzy dowodzili, że w stosunkach polskich, zwłaszcza galicyjskich, nie ma warunków dla rozwoju idei i ruchu socjalistycznego, i z drugiej tym, co obawiali się nadawaniu nowemu ruchowi narodowego i niepodległościowego oblicza ideowo-politycznego. Swym konserwatywnym i innym antysocjalistycznym oponentom wytykał: „tak, tak, nie ma gruntu wasza przyszłość”, natomiast niechętnym jego koncepcjom współtowarzyszom cierpliwie tłumaczył: „Tam gdzie z chwiejących się chciwych zysku rąk szlachty wymyka się sztandar niepodległości Polski, tam zaczyna się wielka rola polityczna, wielkie posłannictwo proletariatu polskiego”, i że socjaliści „dalecy krzykliwej nienawiści, która potępia każdego, kto nie jest Polakiem, w imię swobody politycznej, w imię rozwoju całego społeczeństwa żądają urzeczywistnienia dążeń narodowych” [3].
     Nie udało się także stworzyć jednej, partii ogólnopolskiej, ponieważ w pozostałych dwóch zaborach powstały wkrótce samodzielne partie socjalistyczne. Jednakże zaraz po ich ukonstytuowaniu się w każdym państwie zaborczym tzn. od 1893 roku występowały one na forum międzynarodowym jako jednolita reprezentacja polskiego ruchu socjalistycznego - trójzaborowa Polska Partia Socjalistyczna, pod przewodnictwem właśnie Ignacego Daszyńskiego. Powstanie ich wzorem krajów zachodnioeuropejskich było wyrazem procesów modernizacji i unowocześniania społeczeństwa polskiego w wyniku rozwoju kapitalizmu i industrializacji oraz wzmożenia się aspiracji niepodległościowych u schyłku XIX wieku. Szybko także ze wspólnej, krajowej partii galicyjskiej, zaczęły wyodrębniać i usamodzielniać się partie narodowe: ukraińska i żydowska, i w tej sytuacji kierownictwo jej z Ignacym Daszyńskim doprowadziło w 1899 roku do zmiany nazwy na Polską Partię Socjalno-Demokratyczną Galicji i Śląska. 
     W ten sposób Daszyński zapewnił tworzonemu ruchowi socjalistycznemu narodowy i nowoczesny, masowy charakter, oddziaływujący silnie na stosunki galicyjskie i życie ogólnopolskie. Potrafił w krótkim czasie rozbudować struktury partyjne, powiększyć wielokrotnie ich szeregi i rozwinąć różnorodne formy aktywności - zawodowej, spółdzielczej, kulturalno-oświatowej, samorządowej, sportowej, kobiecej, młodzieżowej itp. Wydatnie przyczynił się do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego pod zaborem austriackim. Przede wszystkim jednak odegrał pierwszorzędną rolę w procesie integracji robotników polskich i narodu polskiego, podzielonych przez państwa zaborcze, i zachowania ich tożsamości narodowej oraz odbudowy niepodległości Polski. Wyraźnie poszerzył swą działalność z chwilą uzyskania w 1897 roku mandatu poselskiego do wiedeńskiej Rady Państwa, w której zasiadał nieprzerwanie aż do upadku monarchii austro-węgierskiej.
     Działając w Galicji – kraju o osobliwych stosunkach społecznych i narodowościowych, niedorozwoju przemysłu, licznej rzeszy spauperyzowanego włościaństwa, dominacji sfer konserwatywno-klerykalnych i jednocześnie względnie demokratycznego systemu ustrojowego - preferował taktykę umiarkowaną i legalne formy działania. W odróżnieniu od swych współtowarzyszy z pozostałych zaborów nie stawiał maksymalnych celów socjalistycznych jako bieżących zadań walki robotniczej. Krytycznie odnosił się do optymistycznych ocen stanu zaawansowania kapitalizmu na ziemiach polskich i zwracał uwagę na niedorozwój ekonomiczny i jego społeczno-kulturalne skutki, przeżytki postfeudalne itp., utrudniające awans cywilizacyjny Polaków. Wyrażał niepopularną wśród znacznej części socjalistów opinię, że jedyną droga postępu cywilizacyjnego Galicji jest „rozwój nowoczesnego kapitalizmu europejskiego i u nas przy równoczesnym korzystaniu z jego doświadczeń. Kapitalizm likwidujący rozkład szlachetczyzny i socjalizm wciągający pańszczyźnianego niegdyś chłopa w swoje szeregi to możność przystosowania się do Europy Zachodniej całego naszego narodu” [4]. Bardziej absorbowała jego uwagę sprawę europeizacji stosunków polskich, między innymi poprzez uprzemysłowienie i urbanizacje kraju, unowocześnienie struktury agrarnej i produkcji rolniczej, upowszechnienie oświaty, podniesienie poziomu kulturalnego społeczeństwa, demokratyzację stosunków społecznych i politycznych, aniżeli pragnienie przewrotu rewolucyjnego i dążenie do rewolucji socjalistycznej.
     Oczywiście, urzeczywistnienie ideału socjalizmu demokratycznego dopuszczał jedynie w warunkach pełnej suwerenności narodowo-państwowej i w sposób legalny, pokojowy. Sądził bowiem, iż dopiero w odrodzonym polskim państwie narodowym - - możliwe będzie spełnienie się ustroju sprawiedliwości społecznej. Podobnie jak większość socjalistów z pozostałych zaborów - wnioskował - że tylko w państwie narodowym może być urzeczywistniona idea demokracji, gdyż jej niezbędną przesłanką jest wspólnota językowa, a fundamentalna zasada demokracji - zasada większości - może być stosowana jedynie wewnątrz jednego narodu. Wskazywał na historyczny charakter narodu, kształtującego się pod wpływem „wspólności religii, języka, zwyczajów, interesów ekonomicznych, tradycji i kultury”, którego to proces rozwoju może się jeszcze wzmocnić i pogłębić wskutek wspierania go przez masowe ruchy społeczne o dziejotwórczym znaczeniu na przykład husytyzm, rewolucje francuską i amerykańską, powstanie kościuszkowskie, Wiosnę Ludów itp. Ważne jest przy tym upowszechnienie się świadomości państwowej, umacniającej więź narodową oraz rozwój demokratycznych instytucji państwa, wzbogacających życie narodowe. Chociaż państwo zasadniczo różni się od narodu, bo u podstaw kształtowania się tego ostatniego tkwiło poczucie wspólności interesów, wybiegających często poza jedność etniczną, gdy tymczasem główną przesłanką powstania i rozwoju państwa jest istnienie przemocy, przymusu. Państwo ma również charakter historyczny, na rozwój którego istotny wpływ wywiera naród. Zmieniało ono formy i zakres swej władzy w zależności od danych warunków historycznych i narodowych. Przeszło ono głęboka ewolucję „od prawa starszyzny rodowej aż do nowoczesnej republiki z referendum ludowym. Od panowania kacyka, wodza wojennego, mordującego ludzi bez sądu, na podstawie tylko swego zachcenia, aż do nowoczesnej ustawy, będącej wynikiem niemal wszystkich czynników społecznych, przejść trzeba było przez wiele bardzo form władzy” [5]. Rozwój państwa i jego form ustrojowych zmierza więc nieuchronnie do spełnienia się socjalistycznego ideału bezklasowej „republiki narodowej” - ustroju „społecznej demokracji”, czyli idealnego ustroju w którym „władza opiera się wreszcie na ogóle danej grupy ludzi, z niego wychodzi, przezeń i dla niego istnieje. Jest to narodowa republika bez stanów i bez klas, złożona z ludzi, którzy wobec władzy są równi i równość tę mogą rzeczywiście w czyn wprowadzać. Byłoby to rządy spełnionej społecznej demokracji w grupie narodowej” [6]. Tymczasem należy demokratyzować - wnioskował Daszyński - istniejące państwa i nadawać im charakter ustroju republiki parlamentarnej, ponieważ najlepiej ze wszystkich dotychczasowych form ustrojowych urzeczywistnia , zapewniając masom ludowym udział w rządzeniu państwem. Dlatego państwo polskie może się odrodzić tylko o ustroju demokracji parlamentarnej, uzupełnionej wzorem Szwajcarii instytucjami demokracji bezpośredniej - referendum ludowym, obejmującym wszystkie ziemie polskie zamieszkujące w większości przez ludność pochodzenia polskiego. Jednakże nie precyzował bliżej zasięgu terytorialnego odrodzonego państwa polskiego, zwłaszcza przynależności terytoriów o ludności etnicznie mieszanej na przykład na pograniczu polsko-ukraińskim. Choć głosił program zjednoczenia ziem polskich i ich niezależności państwowej, to jednocześnie nie propagował hasła oderwania Galicji od Austro-Węgier jako zadania bezpośredniego. Sprzeciwiał się propozycjom rozszerzenia autonomii krajów koronnych i wyodrębnienia Galicji, upatrując w ich realizacji niebezpieczeństwo osłabienia polskości na pograniczu polsko-czeskim i polsko-niemieckim, umocnienia niemieckości w samej Austrii, wzmożenia ze strony polskich sił konserwatywnych ucisku narodowościowego wobec Ukraińców w Galicji Wschodniej oraz utrwalenie zacofania Galicji poprzez jej odizolowanie od reszty państwa związkowego i umocnienia sił zachowawczo-klerykalnych przeciwnych wszelkiemu postępowi i nowoczesności. W tej sytuacji należy demokratyzować całe państwo austrowęgierskie i w ramach tego procesu odpowiednio przekształcać stosunki galicyjskie, by umacniać tendencje demokratyczne i wolnościowe. Kwestię zaś narodową monarchii naddunajskiej należy rozwiązać całościowo a nie w interesie tylko jednego narodu, w dodatku kosztem narodu drugiego. W jej rozstrzyganiu należy uwzględnić interesy warstw ludowych, w szczególności możliwość poprawy ich położenia społecznego i politycznego, a więc z reformami struktury narodowo-państwowej monarchii habsburskiej należy odpowiednio powiązać proces demokratyzacji stosunków politycznych.
     Nic też dziwnego, iż przywódca PPSD Galicji i Śląska w dążeniu do utworzenia niepodległego państwa polskiego skłaniał się ku orientacji przeciwrosyjskiej i współdziałania z władzami wiedeńskimi. Był bezsprzecznie z usposobienia pragmatykiem i realistą politycznym. Posiadł sztukę kompromisu. Nie wahał się pozyskiwać sojuszników poza obozem robotniczym, jeśli to miało przynieść ruchowi określone korzyści. Dlatego z dużym wyczuciem politycznym zawierał sojusze, na przykład z demokratami do walki ze <szlachetczyzną>; współtworzył porozumienia w celu realizacji programu niepodległościowego; szedł na współpracę z konserwatystami krakowskimi, by ratować po sierpniu 1914 roku irredentę Józefa Piłsudskiego; wstąpił do Koła Polskiego w parlamencie wiedeńskim, by to bardziej realizowało cele polskie itp. Jednakże w sytuacji zmiany uwarunkowań zewnętrznych wyraźnie radykalizował postawę i działania polityczne. Świadczy o tym jego zachowanie między innymi podczas rewolucji 1905 roku w cesarstwie rosyjskim i Królestwie Polskim. Wówczas bowiem nie tylko zainicjował i kierował akcją solidarnościową z tamtejszym ruchem polskim i organizował mu odpowiednią pomoc materialną i polityczną, ale też coraz żywiej podnosił hasła „wolnej Rzeczypospolitej Polskiej”, powszechnego i równego prawa wyborczego, ograniczenia przywilejów klasowych itp. Do dawnych haseł natury ekonomicznej i socjalnej - poprawy warunków pracy i płacy, w tym ośmiogodzinnego dnia pracy i ustawodawstwa socjalnego - dołączył postulaty polityczne reformy ustroju państwa z reformą prawa wyborczego na czele, większych swobód politycznych i wolności narodowych. Dał temu wyraz już nazajutrz po wybuchu rewolucji na zorganizowanej przez siebie 2 lutego 1905 roku manifestacji solidarnościowej z udziałem ponad dwudziestotysięcznej rzeszy uczestników, co w warunkach prowincjonalnego miasta królewskiego o ludności jedynie czterokrotnie większej od liczby demonstrujących nabierało szczególnej wymowy. Demonstranci nieśli czerwony sztandary i wznosili bojowe okrzyki: „Niech żyje socjalna demokracja”, „Niech żyje wolność”, „Niech żyje rewolucja”, „Precz z caratem” itp. W następnych miesiącach przez cały zabór austriacki przetoczyła się fala manifestacji i strajków solidarnościowych i antyrządowych. W końcu października 1905 roku socjaliści polscy i ukraińscy proklamowali strajk powszechny we Lwowie i zorganizowali kilkudziesięciotysięczną demonstrację, by wywrzeć presję na parlamentarzystów polskich w wiedeńskiej Radzie Państwa w celu poparcia wniosku o wszczęcie debaty parlamentarnej nad zmianą ustawy konstytucyjnej w celu przyjęcia czteroprzymiotnikowego prawa wyborczego (powszechnego, równego, bezpośredniego i tajnego). W imieniu demonstrujących Ignacy Daszyński i przywódca socjalistów ukraińskich - Mikołaj Hankiewicz złożyli władzom krajowym odpowiednią petycję reformy ordynacji wyborczej do sejmu krajowego i zniesienia systemu kurialnego. W wyniku owej akcji protestacyjnej w Galicji i w całej monarchii naddunajskiej władze w Wiedniu ustąpiły, znosząc na początku stycznia 1907 roku kurialny system wyborczy i zastępując go czteroprzymiotnikowym prawem wyborczym do parlamentu ogólnopaństwowego.
     Rozwój wydarzeń potwierdził w ówczesnych warunkach skuteczność stosowanej przez Daszyńskiego metody działania, dzięki której kierowany przez niego ruch socjalistyczny stał się w przededniu odzyskania niepodległości znacząca siłą polityczną, mającą odegrać poważną rolę w nadchodzących wypadkach.
     Przywódca socjalistów, w miarę zbliżania się końca wojny, zwłaszcza po rewolucji lutowej w Rosji, coraz wyraźniej akcentował postulat niepodległej i zjednoczonej Polski o ustroju demokratyczno-parlamentarnym i szerokich reformach społecznych, wprowadzonych przez demokratycznie wyłoniona konstytuantę. Miedzy innymi w przedłożonym 27 lipca 1917 roku memoriale PPSD Galicji i Śląska oraz PPS z Królestwa Polskiego Komitetowi Holendersko-Skandynawskiemu w Sztokholmie żądał od międzynarodowego ruchu socjalistycznego udzielenia poparcia polskim dążeniom do utworzenia niepodległego państwa polskiego z dostępem do morza. Żądania te jeszcze nasilił wraz ze wzrostem nastrojów antyaustriackich w społeczeństwie polskim po podpisaniu 9 lutego 1918 roku przez mocarstwa centralne separatystycznego pokoju z Centralna Radą Ukraińską, nie dysponującą zresztą realną władzą na Ukrainie, w wyniku którego od Królestwa Polskiego miała być oderwana między innymi ziemia chełmska i przyłączona do Ukrainy oraz miał nastąpić podział Galicji, czyli wyodrębnienie ukraińskiej Galicji Wschodniej. Wywołało to fale protestów i demonstracji antyaustriackich na niespotykana dotąd skalę. Wówczas też Daszyński zerwał ostatecznie z koncepcją austro-polskiego rozwiązania. 20 lutego w imieniu Koła Polskiego potępił na forum parlamentu wiedeńskiego ów traktat brzeski i ostrzegł, „że nie wolno w przyszłości sprawy narodów łączyć z interesami dynastii i że dnia 9 lutego zgasła gwiazda Habsburgów na polskim firmamencie” [7]. W tej sytuacji jedynie jeszcze konserwatyści zajmowali postawę proaustriacką. Natomiast Daszyński od tej chwili mobilizował opinię publiczną poprzez akcje strajkowe, manifestacje, wystąpienia wiecowe i publicystyczne do działań na rzecz usunięcia okupacji niemiecko-austriackiej i odbudowy niepodległości Polski. Inicjował także usamodzielnienie polityki polskiej od władz austriackich i przyjęcie przez nią orientacji niepodległościowej, co znalazło wyraz w ogłoszeniu przez Koło Polskie w parlamencie austro-węgierskim - pomimo sprzeciwu konserwatystów - deklaracji niepodległościowej, której uzasadnienie sam przedstawił 3 października. Potępiono w niej rozbiory Polski i zapowiedziano odbudowę państwa polskiego z dawnych ziem polskich, zamieszkałych w większości przez ludność polską. Daszyński zaś w swym ostatnim wystąpieniu w parlamencie zaborczym odciął się od rozwiązania austro-polskiego i proklamował utworzenie niepodległego trójzaborowego państwa polskiego. Postulował usankcjonowanie odrodzonego państwa odpowiednią decyzją międzynarodowego kongresu pokojowego. Sprawę zaś Galicji Wschodniej uznał wyłącznie za problem polsko-ukraiński [8]. W dwanaście dni później podobną uchwałę o rozstaniu z monarchią habsburską posłowie polscy przedstawili podczas posiedzenia tzw. Delegacji Wspólnej - instytucji parlamentarnej przedstawicieli obu parlamentów: austriackiego i węgierskiego. Zaraz zaś po swej mowie w parlamencie wiedeńskim Daszyński wystąpił do rządu niemieckiego o uwolnienie Józefa Piłsudskiego i Kazimierza Sosnkowskiego i umożliwienie im powrotu do kraju [9].
     W tym czasie Daszyński rozpoczął intensywne rozmowy z przedstawicielami różnych polskich ugrupowań politycznych z Galicji i Królestwa Polskiego, za wyjątkiem konserwatystów, w czasie których poruszano różne aspekty sytuacji Polaków i sprawy polskiej, potrzebę skonkretyzowania politycznych aspiracji niepodległościowych i przejęcie inicjatywy w rozwoju wydarzeń w kraju, związanych ze zbliżającym się końcem wojny i ustaniem władzy zaborczej. Wspólnie z politykami galicyjskimi z Polskiego Stronnictwa Ludowego-Piast, narodowej demokracji oraz liberalnymi demokratami postanowił powołać reprezentację społeczeństwa polskiego w Galicji w postaci rady narodowej, instytucji tworzonej wówczas powszechnie jako lokalne ośrodki władzy państwowej przez poszczególne społeczności narodowe monarchii naddunajskiej, wzorem zresztą doby Wiosny Ludów.
     Podjęcie stosownej decyzji opóźniło się jednak o kilka tygodni, ponieważ 14 października Daszyński i inni politycy galicyjscy zostali zaproszeni do Warszawy przez Radę Regencyjną do wzięcia udziału w naradzie przedstawicieli ugrupowań polskich w sprawie powołania nowego międzypartyjnego rządu ogólnopolskiego. Spotkanie owe kilkudziesięciu polityków ze wszystkich trzech zaborów nie zakończyło się sukcesem, ponieważ współdziałaniu z Radą Regencyjną i jej rządem jako władzami nadal zależnymi od państw centralnych sprzeciwili się socjaliści i ludowcy z Daszyńskim i Witosem na czele, o co znowu zabiegali narodowi demokraci. Daszyński wykorzystał pobyt w Warszawie do nawiązania kontaktów i uzgodnienia stanowiska politycznego z bratnią partią z Królestwa Polskiego oraz innymi ugrupowaniami radykalnymi, które już od pewnego czasu prowadziły rozmowy w celu powołania demokratycznego rządu lewicy niepodległościowej (PPS, Polskie Stronnictw Ludowe-Wyzwolenie, Stronnictwo Niezawisłości Narodowej i Polska Organizacja Wojskowa).
     Niezależnie od udziału w dyskusjach i naradach nad utworzeniem rządu ogólnopolskiego Daszyński nadal zabiegał o porozumienie ze stronnictwami politycznymi na terenie Galicji z wyłączeniem konserwatystów ze względu na ich lojalistyczną i antyludową politykę. Ostrzegał ich wręcz, by „spróchniałym progiem nie układali się w poprzek pochodu dziejów”, i przekonywał, iż zawarcie takiego porozumienia umożliwi powołanie odpowiedniej lokalnej administracji polskiej w Galicji „nie na dawnych zasadach, nie na decyzji kacyka lub garści uprzywilejowanych panków, siedzących w jakimś konwentyklu, lecz w imię reprezentowanych należycie interesów chłopa, robotnika i szerokiej warstwy średniej” [10]. Również inni politycy galicyjscy nalegali na szybkie porozumienie i podjęcie działań w celu usunięcia okupacji austriackiej i ustanowienia polskiej administracji . Po długich oficjalnych debatach i tajnych naradach, w których pierwszoplanową rolę odgrywał Daszyński, w dniu 24 października zebrali się z jego udziałem w sali Rady Miejskiej w Krakowie przedstawiciele czterech stronnictwa (PSL-Piast, PPSD Galicji i Śląska, Narodowej Demokracji, Polskiego Stronnictwa Postępowego). Odmówili oni Kołu Polskiemu prawa do reprezentowania interesów polskich wobec monarchii austro-węgierskiej i postanowili utworzyć nie radę narodową, mającą - jak wcześniej przewidywano - koordynować działania w sprawie narodowej, lecz Polską Komisję Likwidacyjną w celu przejęcia od zaborcy administracji państwowej, rozwiązania problemów aprowizacyjnych i likwidacji więzów łączących Galicję z Austro-Węgrami. Ustalono jej strukturę organizacyjną oraz skład osobowy z udziałem 17 przedstawicieli ośmiu stronnictw politycznych i jednego reprezentanta Śląska Cieszyńskiego. Dokonano także wstępnego podziału sfery wpływów w przyszłej PKL oraz postanowiono w najbliższych czterech dniach zwołać naradę wszystkich partii, których przedstawiciele posłowali do Rady Państwa w celu przyjęcia odpowiednich uchwał i dokonania wyboru władz nowej, polskiej administracji dzielnicowej. Powołanie jej dopiero w końcu października stwarzało później pretekst do wysuwania oskarżeń, iż nowa władza dzielnicowa była organem nie suwerennym, bo powstałym z nadania cesarza Karola I, który w obliczu załamania się frontu bałkańskiego próbował jeszcze ratować jedność państwa habsburskiego, proklamując 16 października 1918 roku przekształcenie monarchii naddunajskiej w „związek wolnych narodów” i zezwalając na tworzenie w poszczególnych krajach lokalnych władz państwowych w postaci rad narodowych.
     Oczywiście PKL nie powstała z woli cesarskiej, podobnie jak utworzony z udziałem socjalistów tydzień wcześniej ośrodek polskiej administracji na Śląsku Cieszyńskim w postaci Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego czy też powstające spontanicznie w innych miastach galicyjskich tego typu instytucje. Opóźnienie w powołaniu PKL wynikło z poszukiwania trójzaborowego sposobu rozwiązania sprawy narodowej. Gdy to się nie udało, wówczas powzięto definitywnie decyzję o zorganizowaniu lokalnej, jednozaborowej władzy polskiej. I istotnie, w poniedziałek 28 października, zebrali się posłowie polscy, by ustanowić PKL. Pierwszorzędną rolę w procesie jej tworzenia odegrał Ignacy Daszyński. On to zagaił konferencję, uzasadniając potrzebę powołania tymczasowego, samodzielnego, dzielnicowego organu państwowego. Na jej przewodniczącego zaproponował Wincentego Witosa. Obrady przedłużały się do późnej nocy. Najbardziej kontrowersyjnymi problemami były: stosunek do regentów w Warszawie i ich rządu oraz sprawa siedziby Komisji. I o ich rozstrzygnięciu przesądził również Daszyński, niezrównany mediator w sprawach zdawałoby się niemożliwych do rozwiązania. Przemawiał wielokrotnie. Bronił tymczasowego charakteru tworzonego organu administracyjnego i jego niezależności od Rady Regencyjnej i rządu Józefa Świeżyńskiego. Odmienny bowiem pogląd prezentowali narodowi demokraci i konserwatyści. Przywódca socjalistów argumentował przede wszystkim tym, iż PKL nie może być instytucją o charakterze rządowym, ponieważ utrudniłoby wyłonienie rządu ogólnopolskiego po przyszłych wyborach do Sejmu Ustawodawczego i podważałoby kompetencje przyszłej Konstytuanty. Powinna być raczej pewnym prowizorium wyłonionym nie delegacji cesarza Karola, lecz „z woli ludu”. Jej zadaniem byłoby uregulowanie i rozwiązanie wielu bieżących spraw, wśród których „uprzątnięcie gruzów panowania austriackiego jest najpierwszym zadaniem” [11]. Protestował również przeciwko propozycji wyznaczenia Lwowa na siedzibę PKL, by nie stwarzać faktów dokonanych przed rozstrzygnięciem antagonizmu polsko-ukraińskiego. Swym oponentom tłumaczył, iż powodem wyboru stolicy władz autonomicznych nie może być funkcjonowanie tam Wydziału Krajowego, ponieważ ten zasłynął jedynie z nieudolności i braku woli działania. Właściwą siedzibą PKL powinien być Kraków, w którym w czasie wojny skupiało się życie polityczne całego zaboru austriackiego, a nawet ogólnopolskiego. Po długich debatach i utarczkach przyjęto propozycje Daszyńskiego i ukonstytuowano formalnie nową władzę dzielnicową. Na jej miejsce pracy wybrano Kraków i nadano jej status prawno-polityczny zgodnie ze stanowiskiem Daszyńskiego. Przewodniczenie Komisji powierzono W. Witosowi, a jego zastępcą uczyniono przywódcę socjalistów.
     Formalnie PKL ukonstytuowała się dopiero 4 listopada, ale już w pierwszym tygodniu działalności zdołała przejąć władzę w zasadzie na całym terytorium Galicji Zachodniej, włącznie z władzą wojskową oraz poprawić zaopatrzenie ludności w żywność i opał, zapewnić bezpieczeństwo ludności itp. A zadanie nie było łatwe. Nadal jeszcze funkcjonowało Namiestnictwo Galicyjskie, usiłujące sprawować władzę. Bojkotowała je PKL. Nie bez oporu wycofywały się też władze austriackie. Nad oswobodzoną częścią Galicji usiłowała przejąć zwierzchnictwo warszawska Rada Regencyjna. Miała ona poparcie krakowskich biskupów, konserwatystów i narodowych demokratów. Starała się podporządkować sobie PKL. Nawet 1 listopada regenci wysłali z odpowiednią misją do Krakowa księcia Witolda Czartoryskiego, który miał pełnić funkcje komisarza rządu J. Świeżyńskiego na Galicję. Jednakże wskutek zdecydowanego oporu Daszyńskiego i Witosa zabiegi warszawskich regentów zakończyły się niepowodzeniem i nie doszło do opanowania Galicji przez skompromitowana Radę Regencyjną. Jej wysłannik zmuszony został do szybkiego opuszczenia miasta i powrotu do Warszawy.
     Dalsze jednak prace Komisji obywały się już bez udziału Ignacego Daszyńskiego, ponieważ ustąpił z jej kierownictwa 30 października, zaraz po otrzymaniu przez specjalnego wysłannika listu od warszawskiej Komisji Porozumiewawczej Stronnictw Demokratycznych, w którym zaproponowano mu objęcie funkcji premiera projektowanego rządu ogólnopolskiego o charakterze ludowo-socjalistycznym. W Komisji tej dominowali politycy PPS i PSL-Wyzwolenie, ale faktycznie rząd ów miał powołać tajny Konwent Organizacji A, kierowany przez socjalistę Jędrzeja Moraczewskiego i grupujący zwolenników Józefa Piłsudskiego. Miał być gabinetem przejściowym do czasu powrotu Komendanta z Magdeburga. Jego zadaniem było utrzymanie porządku w sytuacji klęski wojsk okupacyjnych i rozkładu władzy zaborczej oraz pozyskanie dla odradzającego się państwa szerokich warstw społecznych - robotników i włościan.
     Ignacy Daszyński misji nie odmówił. Czekał na stosowną decyzję swych przyjaciół politycznych w Warszawie. Ci ją podjęli prawdopodobnie na naradzie 1 lub 2 listopada w mieszkaniu polityka Stronnictwa Niezawisłości Narodowej, piłsudczyka - Artura Śliwińskiego. Wśród jej uczestników prym wiedli działacze tajnego Konwentu Organizacji A. Postanowiono przystąpić już bezpośrednio do tworzenia rządu ogólnopolskiego z siedzibą w Lublinie z udziałem trzech partii chłopskich: PSL-Piasta, PSL-Wyzwolenia i PSL-Lewicy, dwóch partii socjalistycznych: PPS i PPSD Galicji i Śląska, oraz Stronnictwa Niezawisłości Narodowej i Polskiej Organizacji Wojskowej. Podstawę polityczną rządu zawężono do ugrupowań niepodległościowo-demokratycznych, a więc odbiegała ona od wypróbowanej przez Daszyńskiego na gruncie galicyjskim koncepcji konsolidacji narodowej.
     Zaraz po naradzie odbyło się rozszerzone posiedzenie kierownictwa PPS, na którym ustalono propozycje przedstawicieli partii w przyszłym rządzie i zaakceptowano kandydaturę Daszyńskiego jako premiera. Uzgodniono także w zarysie program rządu, zmierzającego do realizacji republikańsko-demokratycznego ustroju odrodzonego państwa, zapewniającego szerokie prawa i wolności obywatelskie, wprowadzającego urządzenia socjalne z 8-godzinnym dniem pracy i szerokim ustawodawstwem socjalnym i przeprowadzającego reformy ekonomiczne włącznie z nacjonalizacją przemysłu i reformą rolną itp. W tym samym czasie obradował pod przewodnictwem Daszyńskiego zarząd PPSD Galicji i Śląska, podczas którego zatwierdzono decyzję Ignacego Daszyńskiego o przystąpieniu do PKL, zalecając jednocześnie prowadzenie samodzielnej polityki zgodnej z oczekiwaniami środowiska robotniczego. Jednocześnie poddano ostrej krytyce Radę Regencyjną i jej rząd J. Świeżyńskiego. Postanowiono jeszcze przedstawić publicznie aktualne stanowisko polityczne partii, i w wydanej 3 listopada odezwie do społeczeństwa wzywano robotników do przejmowania współodpowiedzialności za zarządzanie w administracji państwowej i samorządowej, w fabrykach i zakładach pracy oraz postulowano wprowadzenie 8-godzinnego dnia pracy, a także wzywano do zaprzestania walk polsko-ukraińskich i polsko-czeskich i pokojowego uregulowania sporów terytorialnych.
     Tymczasem organizatorzy warszawskiej konferencji Komisji Porozumiewawczej Stronnictw Demokratycznych wysłali do Krakowa w krótkich odstępach czasu, jak na konspiratorów przystało, aż czterech emisariuszy z zadaniem poinformowania polityków galicyjskich, przede wszystkim przyszłego premiera Ignacego Daszyńskiego, o powziętych decyzjach i konieczności podejmowania dalszych działań. Jako pierwszy z nich przybył Tadeusz Hołówko, bo już wcześnie rano 3 listopada. Miał on uzgodnić z Daszyńskim treść manifestu programowego i proklamacji politycznej. Spotkali się zaraz po przybyciu kuriera, ale termin zasadniczej rozmowy Daszyński przełożył na wieczór po zgromadzeniu socjalistycznym, jakie miało się odbyć w lokalu miejscowego „Sokoła”. W czasie wiecu, Daszyński przemawiał - jak zwykle - emocjonalnie i przekonująco. Widać było, że wszystkim udziela się nastrój przełomu, chwila nadchodzącej wielkiej przemiany. Podobnie, jak czynił to już wcześniej, ostro zaatakował Radę Regencyjną i jej rząd jako nie odpowiadające przeżywanej epoce dziejowej. Tłumaczył: „dziś nie trzeba nam królów, Polska nie może być macochą ludu”, lecz należy dążyć do budowy „Wielkiej Ludowej Polski”, zabezpieczającej wolności obywatelskie, prawa ekonomiczne i socjalne oraz przejęcie przez społeczeństwo głównych gałęzi produkcji i przekazanie ziemi włościanom w myśl zasady: . Jako warunek powodzenia programu reform społecznych i ustrojowych uznał współdziałanie wszystkich warstw plebejskich, zastrzegając się, że „socjalizm pójdzie na wieś pomagając do walki chłopu o ziemię, ale walki bez form barbarzyńskich, bez rozlewu krwi” [12]. W duchu jego wystąpienia przyjęto tekst rezolucji politycznej.
     Do treści jego przemówienia nawiązano także w pracach nad manifestem przyszłego rządu, którego to tekst po uzgodnieniach z Daszyńskim zredagował ostatecznie Hołówko wspólnie ze Stanisławem Thuguttem, przywódcą PSL-Wyzwolenie. Zapowiadano w nim likwidację Rady Regencyjnej i jej rządu J. Świeżyńskiego, wyrażając jednocześnie wolę odbudowy państwa polskiego, „obejmującego sobą wszystkie ziemie zamieszkałe przez lud polski, z własnym wybrzeżem morskim stanowiącym po wsze czasy Polską Republikę Ludową, której pierwszego prezydenta obierze Sejm Ustawodawczy” [13]. Zapowiadano także przeprowadzenie w formie dekretów Tymczasowego Rządu Ludowego gruntownych reform społecznych i ustrojowych, włącznie z rychłym zwołaniem konstytuanty na podstawie pięcioprzymiotnikowego prawa wyborczego, zagwarantowaniem szerokich praw i wolności obywatelskich, wprowadzeniem 8-godzinnego dnia pracy i ustawodawstwa socjalnego, wywłaszczenia wielkiej i średniej własności ziemskiej, dokonania reformy rolnej, uspołecznienia wielkiego przemysłu, upowszechnienia obowiązkowego, bezpłatnego i świeckiego nauczania w siedmioklasowej szkole powszechnej itp. W imię tych ideałów i zasad ustrojowych nawoływano warstwy plebejskie do czynu narodowego, przekonując, że „wszędzie lud pracujący dochodzi do władzy. I nie zaświta lepsza dola nad narodem polskim, jeżeli rdzeń i olbrzymia jego większość - lud pracujący - nie ujmie w swoje ręce budowy podwalin naszego życia społecznego i państwowego” [14].
     Manifest Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej zawierał wizję Polski demokratycznej, rządzonej w sposób parlamentarny, wspartej aktywnością szerokich warstw społecznych, przede wszystkim robotników i włościan, którym poprzez odpowiednie reformy społeczno-ustrojowe zapewniano należne miejsce w odradzającym się państwie polskim i integrowano je z nim. Stanowił on rozwinięcie głoszonych wcześniej przez Daszyńskiego i jego towarzyszy koncepcji politycznych i ustrojowych. Był niewątpliwie najbardziej wówczas dojrzałym politycznie projektem przebudowy stosunków polskich. Już współcześni zwracali uwagę na jego dalekosiężne i przełomowe skutki dla dalszych losów Polaków i Polski. Współtwórca pierwszego rządu ludowo-socjalistycznego - Jędrzej Moraczewski w niecały rok po powstaniu tego rządu oceniał, iż „Manifest stanowi kamień węgielny w budowie nowoczesnego państwa polskiego. Przeciwstawiał hasłom bolszewickim i rodzimej reakcji zasady szczerej demokracji. Następne gabinety musiały się liczyć i liczą się do dziś dnia z zasadami wypowiedzianymi przez Manifest jako jedyną drogą wyprowadzenia Polski z chaosu w jaki wtrąciła je 120-letnia niewola i blisko 5 lat trwająca wojna światowa. Manifest był czynem przenoszącym Polskę z końca XVIII wieku w wiek XX. Znalazł echo w całej Polsce. Wśród chłopów i robotników wywołał entuzjazm, wśród reakcjonistów wszelkich odcieni, od endeków począwszy na stańczykach skończywszy, wściekłość i nienawiść rozpaczy, nie cofającej się przed niczym” [15]. Natomiast sam premier tego rządu - Ignacy Daszyński w kilka lat później przypominał, iż „skrajnie demokratyczne żądania polityczne, uszanowanie prawa każdego narodu do decydowania o swym losie, gotowość do manifestacji solidarności międzynarodowej - to wszystko razem czyniło z Manifestu Lubelskiego wspaniały program demokracji polskiej sięgającej po rządy w narodzie” [16].
     Po wizycie emisariuszy warszawskich w Krakowie prace nad utworzeniem rządu ludowo-socjalistycznego weszły w końcową fazę. 5 listopada warszawska grupa inicjująca powstanie rządu spotkała się powtórnie u Artura Śliwińskiego i postanowiła nazajutrz wyjechać do Lublina. W dniu następnym, rano, płk Edward Rydz-Śmigły jako komendant miasta Lublina z ramienia Rady Regencyjnej i jednocześnie dowódca tajnej POW wysłał do Krakowa samochód wojskowy po Ignacego Daszyńskiego oraz pozostałych polityków galicyjskich, przyszłych ministrów. Zanim jednak delegacja krakowska wyjechała do Lublina, Daszyński spotkał się jeszcze z przybyłym z Warszawy Hipolitem Śliwińskim, który wspólnie z bratem Arturem z upoważnienia przywódcy socjalistów galicyjskich prowadził rozmowy z Radą Regencyjną, przekonując ją do samorozwiązania, by ułatwić zadanie utworzenia ogólnopolskiego rządu demokratycznego. Ta jednak wcale nie zamierzała ustępować, pomimo że szantażowano ją informacją o rzekomym przejmowaniu władzy przez bliżej nie określony dyrektoriat. W tej sytuacji Daszyński wraz z przyjaciółmi udał się w podróż do Lublina. Po drodze spotkały ich jednak nieprzyjemne przygody i dramatyczne przeżycia, chociaż wszędzie witano ich i przyjmowano serdecznie. Po krótkim odpoczynku w nocy w Kielcach, wyruszono rano 7 listopada do Radomia, i dalej do Lublina. Stale się jednak psuł samochód, trzeba było często zatrzymywać się również na uroczyste spotkania i wiece z miejscową ludnością. Tuż przed dojazdem do Kurowa doszło do wypadku, w wyniku którego Jan Stapiński stracił przytomność i mocno krwawił. By nie narażać rannego na dodatkowy ból i utratę sił, Daszyński wziął go na kolana i zwolniono tempo jazdy. Ale znów na dziesięć kilometrów przed Lublinem zabrakło benzyny. Próbowano iść pieszo, jednakże nie radzono sobie ze słabnącym Stapińskim, zarekwirowano więc furmankę, i dotarto wreszcie późnym popołudniem do lubelskiego hotelu „Viktoria”. Rannym ministrem zajął się lekarz, natomiast Daszyński podpisał zaproszenie na pierwsze posiedzenie „Tymczasowego Rządu Ludowego” na godzinę10 wieczorem i postanowił się przespać kilka godzin po trudach podróży.
     W wyznaczonym terminie zebrał się jednak rząd na swym pierwszym posiedzeniu. Przewodnictwo obrad Daszyński przekazał najstarszemu wiekiem członkowi rządu – legioniście, przyjacielowi Józefa Piłsudskiego, pisarzowi Wacławowi Sieroszewskiemu, który poprosił znowu S. Thugutta o złożenie relacji z dotychczasowej działalności warszawskiej grupy ministrów. Ten oficjalnie już poinformował o ogłoszeniu manifestu rządowego i proklamacji o powstaniu rządu poprzez rozplakatowanie dokumentów nad ranem 7 listopada w Lublinie i w wielu innych miejscowościach Lubelskiego i Kieleckiego. Nieprzypadkowo uczyniono to jeszcze przed przybyciem przyszłego premiera, ponieważ na zwołanym przez Radę Delegatów Robotniczych wiecu politycznym w Lublinie, wieczorem 6 listopada, zapowiedziano obalenie rządu Rady Regencyjnej oraz utworzenie rządu republiki ludowej, powołanie milicji robotniczej i wprowadzenie 8-godzinnego dnia pracy. By wzmocnić przekonanie o możliwości realizacji tych postulatów proklamowano na dzień następny, to jest 7 listopada, strajk generalny. Dlatego przybyli z Warszawy inicjatorzy rządu Ignacego Daszyńskiego postanowili nie tracić czasu i rozpocząć działania, by uprzedzić ewentualny niekorzystny dla socjalistów i ich sojuszników rozwój wypadków. Toteż podjęte decyzje, wyprzedzające formalne ukonstytuowanie się rządu, nie budziły u nikogo wątpliwości. Natomiast sprzeciwił się Wincenty Witos swemu udziałowi w tym rządzie, kwestionując umieszczenie jego nazwiska pod tekstem manifestu rządowego ze względu - jak tłumaczył - na jego jednostronność polityczną bez udziału narodowej demokracji, dzielnicowy charakter, radykalizm i miejsce działalności - Lublin a nie Warszawa czy Kraków. Po czym opuścił obrady. I dopiero po jego wyjściu ukonstytuował się formalnie rząd. Jego premier wcale nie tracił woli działania i nadania polityce polskiej radykalnego charakteru. Stale powtarzał wówczas, że <Polska musi być ludowa lub upadnie>  i energicznie działał.
     Rząd trwał zaledwie cztery dni, choć formalnie siedem, bo do 13 listopada, kiedy to oficjalnie podał się do dymisji. Przez tych kilka dni pracowano bardzo intensywnie, nawet po dwadzieścia godzin na dobę. Jako główne zadanie postawiono sobie - o którym wspominał po latach sam premier - „opanować koleje, rozbroić załogi, zabrać wojskowe magazyny i dać krajowi administrację” [17]. Zadanie to częściowo zrealizowano, ponieważ jak pisze Walentyna Najdus w biografii premiera rządu, iż na terenach Lubelskiego, Chełmskiego, Kieleckiego i Zagłębia Dąbrowskiego „mianowano powiatowych komisarzy ludowych, zaprzysiężano urzędników, sprawę bezpieczeństwa powierzono milicji ludowej, werbowano do oddziałów wojskowych, zapewniano funkcjonowanie kolei, starano się wstrzymać spekulacyjny wywóz artykułów rolnych (w czym walnie pomogli kolejarze), zatroszczono się o aprowizację Lublina (zastraszona wieś tego bynajmniej nie ułatwiała), starano się wreszcie zaprowadzić ośmiogodzinny dzień roboczy” [18].
     W niedzielę, 10 listopada, zwołano wiec mieszkańców Lublina przed pałacem Radziwiłłowskim, w którym urzędował rząd. Do wiecujących przemówił premier, przedstawiając motywy powstania rządu i główne jego zadania. Powtórzył przede wszystkim postulaty manifestu rządowego. Przekonywał zebranych do pokojowego przejmowania władzy i likwidacji zaborów. Dowodził demokratycznego i republikańskiego charakteru nowych władz, zapowiadał kontynuowanie realizacji programu, wytyczonego w manifeście lubelskim.
     Niestety nie starczyło już czasu na jego urzeczywistnienie, ponieważ rozwój wypadków następował niezwykle szybko. Po wiecu premier wysłał do Warszawy dwóch ministrów: Mariana Malinowskiego i Wacława Sieroszewskiego, by podejmowali tam działania nad nadaniem rządowi bardziej ogólnokrajowego charakteru. Zanim wysłannicy przybyli do Warszawy dotarła już do Lublina wiadomość o uwolnieniu Józefa Piłsudskiego z twierdzy magdeburskiej i powrocie do kraju. Zaraz rano 11 listopada Daszyński skontaktował się telefonicznie z Komendantem, oświadczając mu, że natychmiast udaje się do Warszawy. Spotkali się dopiero późnym wieczorem. Daszyńskiemu towarzyszył płk E. Rydz-Śmigły. Piłsudski czynił wyrzuty za zbyt lewicowy charakter rządu, wąską podstawę polityczną i ograniczony terytorialnie obszar działania. Obawiał się, że utrudni on powstanie bardziej reprezentatywnego politycznie, ogólnopolskiego rządu. Premier zaś bronił lewicowego oblicza rządu, tłumacząc iż w warunkach przeżywanej chwili dziejowej charakteryzującej się radykalizacją nastrojów społecznych i nasilonych konfliktów socjalnych możliwy jest rząd tylko lewicowy. Ta stanowcza obrona rządu irytowała Piłsudskiego, który miał się użalać: „Z Ignacem do ładu dojść nie mogę. Rozmawia ze mną, jak gdyby był na wiecu w Ujeżdżalni. Gniewem ludu mi grozi i barykadami” [19]. Nie mogąc przekonać premiera do swych racji zażądał od płk Rydza-Śmigłego podporządkowania mu się jako Komendantowi w myśl zasady dyscypliny wojskowo-legionowej. Oczywiście, minister polecenie wykonał i oddał się do dyspozycji Komendanta. Wówczas Daszyński oświadczył, iż rezygnuje z kierowania rządem i podaje się do dymisji. W dwa dni później po przybyciu pozostałych ministrów z Lublina odbyło się pod przewodnictwem Piłsudskiego posiedzenie rządu na którym podjęto decyzję o dymisji całego gabinetu. Piłsudski zaraz też powierzył Daszyńskiemu misję sformowania nowego rządu z udziałem nie tylko polityków, lecz także fachowców, i z zaleceniem odłożenia reform społecznych do decyzji przyszłego sejmu, zwołanego w najkrótszym czasie. Z misji tej Daszyński nie zdołał się wywiązać. Przeciwni mu byli - jako premierowi - przede wszystkim konserwatyści i narodowi demokraci. Bez ich zaś zgody, zwłaszcza tych drugich, nie był wówczas możliwy rząd ogólnopolski. Po kilku dniach intensywnych rozmów i spotkań ze wszystkimi niemal ugrupowaniami politycznymi z poszczególnych zaborów Daszyński zrezygnował z tworzenia rządu, nakłaniając swego przyjaciela z PPSD Galicji i Śląska, Jędrzeja Moraczewskiego, do podjęcia się tego zadania. Po czym wyjechał do Krakowa. Zainicjował wkrótce akcję zjednoczeniową partii socjalistycznych, działających dotąd odrębnie w każdym z zaborów, a po ogłoszeniu terminu wyborów do Sejmu Ustawodawczego rozpoczął kampanię wyborczą. Uważał bowiem, że zjednoczenie ruchu socjalistycznego przyspieszy proces integracji środowiska robotniczego, i w konsekwencji - społeczeństwa polskiego w odradzającym się państwie. Właściwym momentem miały być zbliżające się wybory parlamentarne, ponieważ prowadzenie jednolitej kampanii wyborczej zbliżyłoby do siebie wszystkich socjalistów i ułatwiłoby unifikację ich struktur organizacyjnych. Wyznaczono nawet terminy zjazdów poszczególnych partii socjalistycznych i ich kongresu połączeniowego w Warszawie na pierwszą dekadę grudnia 1918 roku.
     Jednakże dopiero w końcu kwietnia następnego roku udało się Daszyńskiemu i jego współtowarzyszom zwołać zjazd zjednoczeniowy do Krakowa i połączyć trzy partie w jedną, ogólnokrajową - Polską Partię Socjalistyczną. Był na zjeździe i w zjednoczonej partii, w której powierzono mu funkcję przewodniczącego Rady Naczelnej, niekwestionowanym przywódcą socjalistycznym. W swych wystąpieniach zjazdowych przekonywał o potrzebie oparcia programu jednoczącego się ruchu socjalistycznego na zasadach doktryny socjalizmu demokratycznego oraz bronił polityki socjalistycznej w ostatnim okresie wojny światowej i pierwszych miesiącach niepodległości. W wygłoszonym referacie o programie zjednoczonej PPS dowodził, że głównym założeniem tego programu powinno być uznanie zasady, że „nie ma wolności społecznej przy ucisku narodowym - i nie ma rewolucji, która by kompromis zawierała z niewolą narodową”. Dystansował się od koncepcji bolszewickiej, tłumacząc, „że nie można iść drogą, która prowadzi lud do głodu, nie chcemy się upajać słowem władza, lecz chcemy mieć siłę. Siłę przez robotnika, dla robotnika, w imię idei wytworzonej przez robotnika” [20]. Wyjaśniał, iż ostatecznym celem zjednoczonego ruchu socjalistycznego w Polsce powinno być dążenie do „niepodległej polskiej republiki socjalistycznej”, urzeczywistnionej w warunkach ustroju parlamentarno-demokratycznego, w sposób legalny i pokojowy - .
     Pełnił jeszcze Ignacy Daszyński wiele zaszczytnych i ważnych politycznie funkcji w odrodzonym państwie między innymi przewodniczącego Związku Polskich Posłów Socjalistycznych w Sejmie Ustawodawczym, wicepremiera Rządu Obrony Narodowej, marszałka sejmu drugiej kadencji. Inicjował różne akcje społeczno-polityczne, w tym założenie Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego w celu szerzenia oświaty i kultury w środowisku młodzieży robotniczej, rozwój prasy i wydawnictw socjalistycznych itp. Nade wszystko jednak dążył do umocnienia młodej polskiej niepodległości oraz rozwoju polskiej demokracji, stając się po przewrocie majowym jej strażnikiem i symbolem polskiego demokratyzmu. Odegrał pierwszorzędną rolę w historii najnowszej Polski, współtworząc najpierw nowoczesny ruch socjalistyczny rozbudzający w szerokich warstwach społecznych poczucie tożsamości narodowej, patriotyzmu i woli odbudowy niepodległości oraz krzewiący postawy demokratyczne w społeczeństwie i dążący do budowy demokratycznego wzorca ustrojowego w odrodzonym państwie, by następnie w sprzyjających okolicznościach podążać już bezpośrednio do odbudowy Polski suwerennej i demokratycznej. Bez żadnej przesady można stwierdzić, iż w sytuacji braku jego aktywności niepodległościowej i państwowotwórczej mógł zupełnie inaczej, bardziej niekorzystnie, dokonywać się proces odrodzenia państwowości polskiej. Wszak wytworzył wręcz „szkołę” nowoczesnego życia państwowego i obywatelskiego, przygotowując na potrzeby odrodzonej państwowości liczne kadry polityków i organizatorów życia publicznego. Wnosił do świadomości polskiej i polskiego życia politycznego najlepsze wartości i tradycje humanistyczne i demokratyczne. Pomimo odmiennych współcześnie warunków polskich i międzynarodowych, zdeterminowanych przede wszystkim nasilającymi się procesami globalizacyjnymi, wskutek których wyraźnie słabnie pozycja państwa narodowego i jego instytucji demokratycznych, promowane przez niego idee i wartości polityczne nie straciły wcale na znaczeniu. Wręcz przeciwnie – pozostając cennym dziedzictwem narodowym i ogólnoludzkim ukazują znaczenie aktywności i służby publicznej w samorealizacji jednostki ludzkiej i urzeczywistniania jej coraz lepszego ładu społecznego.
Przypisy:

[1] Ignacy Daszyński, poseł V kurii, Do moich wyborców, Kraków 1898, AAN VI Oddz. Sygn. 305/V – 13, t.2, k. 114. Pełną jego biografię podaje W. Najdus, Ignacy Daszyński 1866 – 1936, Warszawa 1988.

[2] Pierwszy kongres Socjalno-Demokratycznej Partii w Galicji, „Naprzód” z 15 II 1892, nr 4, s. 1.
[3] I. Daszyński, Z końcem roku, „Gazeta Robotnicza” z 26 XII 1891, nr 52, s. 3.
[4] Tenże, Szlachetczyzna a odrodzenie Galicji, Lwów 1899, s. 73.

[5] I. Daszyński, O formach rządu. Szkic socjologiczny, Kraków 1902, s. 18.

[6] Tamże, s. 18.
[7] Cyt. za J. Buszko, Polacy w parlamencie wiedeńskim 1848 - 1918, Warszawa 1996, s. 328.

[8] Z burzliwej doby. Mowy sejmowe posła I. Daszyńskiego w czasie od października 1918 roku do sierpnia 1919 roku, Lwów 1920, s. 10.

[9] Uwolnić Piłsudskiego. List otwarty do Scheidemana, „Naprzód” z 8 X 1918, nr 223, s. 1.
[10] I. Daszyński: Bóle konserwatystów galicyjskich, „Naprzód” z 23 X 1918, nr 236, s. 1; Organizujmy społeczeństwo, tamże, 24 X 1918, nr 237, s. 1.

[11] Zob. „Naprzód” z 29 X i 30 X 1918, nr 241 i 242, s. 1 – 2. O roli Daszyńskiego w PKL piszę szerzej: Socjaliści w Polskiej Komisji Likwidacyjnej, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Historyczne”, 1991, z. 95, s. 115 – 128; por. także: I. Daszyński, Pamiętniki, t. 2, Warszawa 1926, s. 312 i in.; Z. Lasocki, Wspomnienia szefa administracji PKL, Kraków 1931, s. 8 i n.; J. Buszko, Polska Komisja Likwidacyjna, w: Problemy historii Słowian i Europy Środkowej w XIX i XX wieku. Zbiór studiów, Wrocław 1982, s. 21 – 40.
[12] Wielkie zgromadzenie ludowe w Krakowie, „Naprzód” z 5 XI 1918, nr 248, s. 1.

[13] Proklamacja rządu lubelskiego, w: K. Kumaniecki, Odbudowa państwowości polskiej. Najważniejsze dokumenty: 1912 - 1924, Kraków 1924, s. 130 – 132.

[14] Tamże, s. 130.
[15] (J. Moraczewski), Przewrót w Polsce, cz. I. Rządy ludowe. Szkic wypadków z czasów wyzwolenia Polski do 16 stycznia 1919 roku, Kraków-Warszawa 1919, s. 23.

[16] I. Daszyński, Pamiętniki, t. 2, s. 324.

[17] I. Daszyński, Pamiętniki, t. 2, s. 325.

[18] W. Najdus, Ignacy Daszyński 1866 – 1936, s. 387.
[19] B. Miedziński, Wspomnienia, „Zeszyty Historyczne”, 1976, z. 37, s. 149.

[20] Zjednoczenie PPS. Sprawozdanie z kongresów: PPS b. zaboru rosyjskiego i pruskiego, kongresu PPSD Galicji i Śląska oraz z pierwszego kongresu zjednoczeniowego PPS, Kraków 1919, s. 84 – 86.
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW