„Polityka nasza dąży niezłomnie do utorowania ludowi drogi do władzy, bo lud jest w narodzie olbrzymią większością 

i reprezentuje pracę i potęgę idealną. Kto trzyma z ludem, ten stanie obok nas do pracy, do walki, do budowania Polski! ..." 

                                                                                                                        Z przemówienia Ignacego Daszyńskiego wygłoszonego w Lublinie w dn.10.11.1918 r. 
                               STOWARZYSZENIE imienia IGNACEGO DASZYŃSKIEGO
 

Mgr Leonard Dubacki:

Ignacy Daszyński – pionier walki o niepodległą 

      Zebraliśmy się dzisiaj, 26.11.2016 roku, aby uczcić, minione w październiku, dwie rocznice – jedną radosną, a drugą smutną. Radosna to 150-ta rocznica urodzin Ignacego Daszyńskiego (26.X.1866), a smutna to 80-ta rocznica jego śmierci (31.X.1936). W tych chronologicznych granicach przez 70 lat trwało życie i działalność Ignacego Daszyńskiego.
      Kim był Ignacy Daszyński w historii polskiego ruchu robotniczego i w historii Polski? Wbrew pozorom, odpowiedź na to pytanie nie należy do łatwych. Był człowiekiem o szerokich zainteresowaniach, a jego pełna biografia jako działacza i polityka wymaga opracowania co najmniej kilku prac naukowych. Gdyby takie prace podjęto, to należałoby w nich wykazać, że Daszyński był między innymi:
 Pionierem organizowania legalnego ruchu młodzieży i robotników oraz ich jedności.
 Organizatorem i przywódcą socjalistycznej partii robotniczej.
 Słynnym agitatorem i trybunem ludu.
 Utalentowanym dziennikarzem i publicystą.
 Wybitnym, o światowej sławie, parlamentarzystą (w Cesarstwie Austro-węgierskim i w niepodległej Polsce).
 Publicystą i pisarzem.
 Wielkim wychowawcą i nauczycielem mas ludowych.
      Ignacego Daszyńskiego nie można więc traktować jako specjalisty jednej dziedziny. Daszyński jednocześnie zajmował się tym wszystkim, co wymieniliśmy. Przy czym te wszystkie formy działalności można sprowadzić do wspólnego mianownika, podporządkowanemu głównemu celowi jego życia i działalności. Celem tym było wyzwolenie Polski z niewoli narodowej i utworzenie samodzielnego państwa w Europie oraz wyzwolenie ludu robotniczo-chłopskiego ze społecznego poniżenia i wyzysku. Los historii sprawił, że pod względem niepodległości cel swój osiągnął w listopadzie 1918 roku całkowicie, zaś pod względem społecznym tylko częściowo w okresie późniejszym.
      Przypomnijmy pokrótce tylko niektóre fakty i fragmenty jego pionierskiej działalności. Ignacy Daszyński urodził się w Zbarażu na Podolu w rodzinie ówczesnej inteligencji, pochodzenia szlacheckiego. Rodzina posiadała własny dom i ogród, nie należała do biednych. Popadła dopiero w niedostatek po śmierci ojca Ferdynanda w 1875 roku. Ignacy miał wtedy 9 lat. Matka Kamila wkrótce sprzedała dom i z trójką dzieci przeniosła się do Stanisławowa (1878).
      Można przyjąć, że właśnie jako uczeń gimnazjum w Stanisławowie zapoczątkował swoją działalność społecznika, gdyż w połowie 1888 roku wyrzucono go z V klasy za wygłoszenie wśród kolegów referatu o rewolucji 1848 roku. Maturę zdał dopiero jako ekstern w Krakowie. W kolejnych latach dorywczo studiował na uniwersytetach w Krakowie, Zurychu i Lwowie. Prześladowania policyjne i bieda nie pozwalały mu nigdy na pełne ukończenie studiów. Wiedzę jednak zdobywał drogą samokształcenia, a jako uczeń i student należał zawsze do tej części młodzieży, która była wrażliwa na krzywdę społeczną i niewolę narodową.
Po zakończeniu wędrówki zarobkowej na Podolu zamieszkał u starszego brata Feliksa we Lwowie. Nadal utrzymywał się głównie z korepetycji. Dużo czytał. Pracowicie wzbogacał swoją wiedzę. Poznał też wielu ludzi, przyszłych działaczy. Czasami bywał z bratem Feliksem w popularnym lokalu tzw. „Piekiełku” przy ulicy Krakowskiej, gdzie zazwyczaj zbierali się lwowscy dziennikarze. Tutaj można było czytać prasę – krajową i zagraniczną.
      We Lwowie Ignacy Daszyński poznał Bolesława Czerwieńskiego, dziennikarza, poetę i trybuna ludowego. Czerwieński był autorem popularnej pieśni robotniczej „Czerwony Sztandar”, śpiewanej nie tylko w Austrii, lecz także w państwach Europy i świata. Jej śpiew w Galicji był nielegalny, karany aresztem i więzieniem. Dopiero w 1900 roku, gdy Daszyński był posłem, wniósł interpelację w parlamencie w Wiedniu i spowodował, że od tego czasu śpiewanie „Czerwonego Sztandaru” zostało zalegalizowane.
      Gdy na początku 1890 roku w Krakowie Daszyński próbował studiować na Uniwersytecie, za udział w zaburzeniach studenckich groziło aresztowanie. W obliczu groźby aresztu i braku pracy zarobkowej postanowił więc emigrować do USA. Po drodze odwiedził chorego brata w Szwajcarii, natomiast we Francji spotkał przyjaciół, Aleksandra Dębskiego i Stanisława Mendelsona, którzy nakłonili go do rezygnacji z tego zamiaru. W Paryżu był świadkiem potężnej manifestacji robotniczej w dniu 1 maja. Czytał również komunikaty prasowe o masowym wystąpieniu czterech tysięcy ludzi we Lwowie i krwawym przebiegu manifestacji pierwszomajowej w Białej na Śląsku. W tej sytuacji postanowił wrócić do kraju i włączyć się do walki.
      Ze względu na ograniczenia czasowe przypomnijmy tylko kilka najważniejszych fragmentów jego dalszej działalności. Od samego początku wizja wolnej i niepodległej Polski młodego Ignacego Daszyńskiego kształtowała się trójzaborowo i proeuropejsko. Wyzwolenie Polski łączył zaś z rozwojem idei międzynarodowego socjalizmu w Europie. 30 kwietnia 1891 roku – a więc na ponad rok przed powstaniem PPS – dał temu wyraz własnym podpisem w odezwie Zarządu lwowskiej Partii Robotniczej do emigracyjnego Stowarzyszenia Polskich Robotników „Równość” w Londynie.
      „Wiernie stojąc – czytamy w niej – przy wielkim haśle międzynarodowej solidarności robotniczej, dążymy w pierwszym rzędzie do zgodnego i solidarnego postępowania z robotnikami polskimi tak spod wszystkich trzech zaborów, jak i tych, których z ziemi polskiej wypędził głód. Gdy robotnicy Królestwa, Księstwa Poznańskiego, Śląska i Galicji podadzą sobie dłonie, wtenczas, wierzymy silnie, że sprawa nasza zwycięży. A socjalistyczna robotnicza emigracja polska pewno w tym zwycięskim pochodzie pierwsze zajmie miejsce!... '' (Archiwum Akt Nowych, sygn. 305/VII/44 podt. 1 k.33).
      Jednocześnie w zakończeniu odezwa proroczo zapowiadała, że gdy zostanie osiągnięte zwycięstwo i znikną zaborcze kordony, wówczas – jeszcze przecież nie istniejąca, jak określano, pisana małą literą – „polska partia socjalistyczna” zajmie wybitne miejsce wśród europejskich grup socjalistycznych.
      W Galicji I. Daszyński rozwinął aktywną działalność przy założeniu i rozwoju partii robotniczej. Odegrał kierowniczą rolę w kilku pierwszych zjazdach partyjnych. Po raz pierwszy, w wieku 25 lat, uczestniczył w 1 zjeździe „Partii Robotniczej”, gdzie referował sprawy programowe i organizacyjne. Wygłosił wtedy m.in. pamiętne zdanie: „Niechaj ci, którzy nas kosmopolitami zwą, raz wiedzą, że my Polacy, robotnicy, socjaliści, będziemy walczyli o Polskę, aby ją wywalczyć socjalistyczną, robotniczą”.
      Na I zjeździe, w którym brało udział 48 delegatów z 9 miast, zmieniono początkową nazwę „Partia Robotnicza” na „Galicyjską Partię Socjal-Demokratyczną”. Składała się ona z robotników wszystkich narodowości. Kilka lat później, w miarę dalszego rozwoju, na kongresie 1897 roku przyjęto nową nazwę: „Polska Partia Socjaldemokratyczna Galicji i Śląska Cieszyńskiego”, w skrócie PPSD.
      Ignacy Daszyński traktował PPSD jako strategiczne narzędzie walki o niepodległość Polski i społeczne wyzwolenie klasy robotniczej. Pod jego kierownictwem partia z kilkunastoosobowej grupy rozwinęła się w wielką siłę. Przed wybuchem I wojny światowej, na przełomie lat 1913/1914, PPSD liczyła 16 tysięcy robotników skupionych bezpośrednio w organizacjach partyjnych i 30 tysięcy członków w związkach zawodowych. Posiadała 6 partyjnych komitetów obwodowych (okręgowych), w tym 30 komitetów miejscowych w Galicji i 50 komitetów na Śląsku („Przedświt” 1914 nr 1 s.34-35). W 1919 roku zjednoczyła się z PPS zaboru rosyjskiego i PPS zaboru pruskiego w jedną partię: Polską Partię Socjalistyczną.
      Praca partyjna I. Daszyńskiego w zaborze austriackim nierozerwalnie łączyła się z działalnością na forum międzynarodowym. W sierpniu 1891 roku, jako delegat polskiej Partii Robotniczej z Galicji uczestniczył w Międzynarodowym Kongresie Socjalistycznym w Brukseli (16-23 VIII 1891). Na kongresie przewodniczył sześcioosobowej delegacji polskiej. Rzecz godna uwagi, że cztery osoby z tej delegacji : Aleksander Dębski, Maria Jankowska, Stanisław Mendelson i Bolesław Antonii Jędrzejowski były - rok później - współzałożycielami Polskiej Partii Socjalistycznej na zjeździe w Paryżu (listopad 1892).
      Podczas kongresu delegacja polska pod kierownictwem Daszyńskiego w wyniku wzajemnych uzgodnień podjęła ważne decyzje, wychodząc z założenia, że „w interesie rozwoju socjalizmu w Polsce i w interesie międzynarodowej polityki socjalistycznej” jest, aby na kongresach międzynarodowych zawsze występowała JEDNOLITA polska delegacja z trzech zaborów. Postanowiono także, aby po kongresie brukselskim przystąpić do zwołania ZJAZDU wszystkich polskich stowarzyszeń socjalistycznych z kraju i emigracji oraz do utworzenia jednej ogólnopolskiej organizacji socjalistycznej. W następnym roku decyzja ta zaowocowała utworzeniem Polskiej Partii Socjalistycznej na zjeździe paryskim.
      Rzecz ciekawa, że 2 grudnia 1891, a więc kilka miesięcy po kongresie brukselskim, w liście do redaktorów „Przedświtu” w Londynie, Ignacy Daszyński wystąpił z propozycją wspólnego opracowania jednolitego programu partii socjalistów polskich trzech zaborów i utworzenia jej tymczasowego kierownictwa. Do opracowania tego programu, który powinien zawierać „konieczność wywalczenia swobód politycznych dla Polski” proponował włączyć kilka znanych na emigracji osobistości, m.in. panie: Zofię Daszyńską, Różę Luksemburg i Felicję Próchnikową.
      Po kongresie brukselskim I. Daszyński nie wrócił do kraju. Zamieszkał na stałe w Berlinie. Tutaj, pod koniec sierpnia 1891 roku objął stanowisko redaktora naczelnego, założonego z inicjatywy Augusta Bebla, tygodnika pt. „Gazeta Polska”, organu niemieckiej Socjaldemokracji w języku polskim. Jako redaktor starał się zapewnić wysoki poziom pisma. Publikował także własne artykuły. Między innymi cykl pt. „Wolne Listy”. Należy dodać, że w tym samym czasie administratorem „Gazety Polskiej” był jego przyjaciel Bolesław A. Jędrzejowski, znany w skrócie jako BAJ (w jego prywatnym mieszkaniu w Paryżu w następnym roku obradował zjazd 18-stu socjalistów polskich).
      Podczas pobytu w Berlinie Ignacy Daszyński nawiązał wiele znajomości z niemieckimi socjalistami. Osobiście poznał ich przywódców: Augusta Bebla (1840-1913), Wilhelma Liebknechta (1826-1900), Ignacego Auera (1846-1907) i innych. Uczestniczył w spotkaniach towarzyskich, zawsze akcentując sprawy polskie. Np. na wieczorku, poświęconym pamięci Ferdynanda Lasalla (31 VIII 1891r.) wygłosił przemówienie, w którym przedstawił projekt zjednoczenia w przyszłości wszystkich polskich socjalistów w jedną partię, co zostało przyjęte z wielkim uznaniem przez uczestników spotkania.
      Pod koniec stycznia 1892 roku, jako przedstawiciel „Gazety Robotniczej” z Berlina, udał się na I zjazd PPSD we Lwowie. Referował sprawy programowe i organizacyjne. Po zakończeniu zjazdu, w drodze powrotnej został na dworcu w Krakowie aresztowany i osadzony w więzieniu u św. Michała. Został bezpodstawnie oskarżony o pisanie zabronionych artykułów w „Gazecie Robotniczej”. Do czasu umorzenia śledztwa przesiedział 10 tygodni. Po wyjściu na wolność pozostał w kraju i do Berlina już nie powrócił. Redakcję „Gazety Robotniczej” objął po nim Stanisław Przybyszewski.
      Ignacy Daszyński, jako dziennikarz i publicysta, w Galicji wzbudzał podziw wszechstronnością swoich zainteresowań społecznych oraz bogactwem ich treści. Swoją pracę dziennikarską zapoczątkował już jako uczeń gimnazjum w Drochobyczu. Pierwsze notatki i artykuły pisał do dwutygodnika „Gazeta Naddniestrzańska”. Dotyczyły one położenia robotników w Borysławiu, nazywanego wówczas mordownią.
Ujmując ogólnie ten rodzaj działalności, I. Daszyński w okresie zaborów był redaktorem, bądź współpracownikiem, ponad 20-tu pism socjalistycznych we Lwowie, Krakowie i na emigracji (m. in. „Gazety Robotniczej” w Berlinie i „Przedświtu” w Londynie). Publikował w legalnej i konspiracyjnej prasie krajowej, a także w międzynarodowej prasie socjalistycznej. Swoje artykuły podpisywał nie tylko własnym nazwiskiem, lecz także różnymi pseudonimami np. Chmiel, Ślaz, Żegota itp.
      Największe jednak osiągnięcie I. Daszyńskiego stanowił „Naprzód” – organ Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Dzisiaj przebogate źródło wiedzy historycznej. W różnych okresach czasowych był jego współzałożycielem, redaktorem, bądź naczelnym redaktorem i wydawcą.
„Naprzód” początkowo ukazywał się jako skromny dwutygodnik (od 1.01.1892r.), następnie tygodnik (od 1897r.) i dziennik (0d 1900r.) z siedzibą w Krakowie. Tytuł pisma został trafnie wybrany. Jasno wskazywał on kierunek marszu ku lepszej przyszłości. Wydawanie „Naprzodu” utrudniały: niedostatek funduszu oraz represje władz policyjnych i sądowniczych. Jak obliczono, do końca roku 1911 na wydanych od początku 4540 numerów pisma było 456 konfiskat i 72 procesy prasowe w sądach.
      Ignacy Daszyński za pośrednictwem „Naprzodu” przyczyniał się do ideowego i organizacyjnego rozwoju PPSD, chronił partię przed rozłamem i utrzymywał ją w całości. Zwalczał także ciemnotę i umacniał więź narodową Polaków. Sprzyjał również rozwojowi kultury. Na łamach „Naprzodu” gościło wielu pisarzy i literatów. Przykładowo, w układzie alfabetycznym wymieńmy następujące nazwiska: Stanisław Brzozowski, Kazimierz Czapiński, Iwan Franko, Maksym Gorki, Jan Kasprowicz, Maria Konopnicka, Ludwik Krzywicki, Władysław Orkan, Bolesław Prus, Władysław Reymont, Wacław Sieroszewski, Stefan Żeromski i inni.
Ignacy Daszyński oceniając pracę dziennikarską w Galicji, już w niepodległej Polsce pisał: „Prasa nasza była i pozostała prasą ludzi o czystych rękach. Dziennikarz socjalistyczny znosił mężnie choćby głód i niedostatek, a nie sprzedał swego pióra, nie napisał ani wiersza za pieniądze, wbrew przekonaniu. Przez trzydzieści lat redagując pisma socjalistyczne, poznałem setki towarzyszy piszących w naszej prasie i nie znam ani jednego wypadku przekupstwa prasowego.” (Z dziejów prasy socjalistycznej w Polsce. Warszawa 1919 s.37).
      Osobny rozdział w życiu Ignacego Daszyńskiego stanowi praca parlamentarna w Wiedniu. Mając 30 lat, po raz pierwszy został wybrany posłem, w 1897 roku, w krakowskim okręgu wyborczym z tzw. piątej kurii powszechnego głosowania. Od tej pory ponad 20 lat piastował mandat poselski (4 kadencje). Zasłynął jako wybitny parlamentarzysta i znakomity mówca. Popularność Daszyńskiego wzmacniało to, że doskonale władał językiem niemieckim. Jego przemówienia imponowały Niemcom. Niemiecka gazeta „Neue Freie Presse” określiła go „Ein grosser Redner” (Wielki mówca).
      W pierwszym dziesięcioleciu swojego urzędowania Daszyński był przewodniczącym ogólno parlamentarnego Związku Posłów Socjalistycznych, składającego się z przedstawicieli kilkunastu różnych narodowości. Zaś w drugim dziesięcioleciu – przewodniczącym grupy jednej narodowości – Polskiego Klubu Posłów Socjaldemokratycznych. Szczególnie trudnym i pracowitym okresem dla Daszyńskiego była druga, sześcioletnia kadencja parlamentu austriackiego (1900-1907). Odbyło się w niej 485 posiedzeń. Daszyński był wtedy jedynym polskim posłem, który sam reprezentował Galicję i dźwigał cały ciężar poselskiej odpowiedzialności.
      Wystąpienia Daszyńskiego w parlamencie austriackim to ogrom pracy stosunkowo mało znany. Przygotowywał się do nich z wielką starannością, siedząc w bibliotece parlamentarnej. W sali obrad parlamentu stał, a raczej siedział na czele grupy wszystkich posłów demokratycznych. Zajmował miejsce nr 212. Statystycznie biorąc, ogólna ilość wystąpień Ignacego Daszyńskiego w parlamencie mieściła się w granicach od 500 do 600. Składało się na nie 109 przemówień w debatach ogólnych, 275 interpelacji, 76 nagłych wniosków, zapytań itp. wystąpień.
      Pod względem merytorycznym wystąpienia Daszyńskiego miały charakter wielostronny. Daszyński krytykował politykę rządu austriackiego, nadużycia aparatu państwowego i korupcję, złe funkcjonowanie galicyjskiej administracji i sądownictwa. Protestował przeciwko używaniu policji i wojska do tłumienia wystąpień robotniczych, piętnował wyzysk robotników, przedłużanie czasu pracy, brak ubezpieczeń społecznych, drożyznę, fałszowanie list wyborczych. Opowiadał się także za likwidacją nędzy szkolnictwa ludowego i lepszym wyposażeniem szkół wyższych w Krakowie i we Lwowie.
      Z wiedeńskiej trybuny poselskiej Daszyński występował także w obronie Polaków w zaborze rosyjskim i pruskim. Potępiał rusyfikację caratu i germanizację władz pruskich. Np. W 1901 roku wniósł interpelację w sprawie bicia dzieci polskich w szkole we Wrześni za to, że nie chciały uczyć się religii w języku niemieckim.
Podczas swojej działalności partyjnej i poselskiej Ignacy Daszyński dużo uwagi poświęcał sprawie oświaty i wychowania obywatelskiego. W tej problematyce, pomijając szczegóły, odwołajmy się do istotnego, jakże charakterystycznego źródła. Daszyński w jednym ze swoich artykułów p.t. „Robotnicy a szkoła” krytykował ówczesne szkolnictwo powszechne w Galicji, akcentując jego ujemne strony. Między innymi stwierdzał, że szlachta galicyjska ze względów politycznych nie chce żadnej szkoły. Bowiem do nędznej i niemądrej pracy rolnej na „łanach pańskich” chłop nie potrzebuje umieć czytać i pisać. Ponadto, szlachta woła, że „każda szkoła wychowuje socjalistów”. Głosił przy tym, że dziecku trzeba dać nie tylko szkołę bezpłatną, ale także zadbać o to, aby nie było głodne, zapewnić obiad bezpłatny. Dać książki, zeszyty, pióra itd. na koszt szkoły. Galicyjska szkoła ludowa powinna dzieci wychowywać i uczyć mądrości, a nie ogłupiać. Równocześnie wypowiadał się za uczciwym wynagradzaniem nauczycieli oraz zapewnieniem im wolności przekonań i swobód obywatelskich. „Nauczyciel obywatel - pisał - wolny od nędzy i wyzwolony z upokarzającej zależności od rządu i kleru, będzie mógł być prawdziwym wychowawcą i kierownikiem dzieci ludu. Nie nauczy ich służalstwa i nie ogłupi ich na rozkaz z góry.” (Kalendarz robotniczy na rok 1906. Kraków s.18-20).
      Ignacy Daszyński występował także jako prelegent. Wygłaszał wiele pogadanek na zebraniach miejskich i wiejskich. Uczył robotników i chłopów umiejętności korzystania z przysługujących im praw państwowych. Wygłaszał także szereg odczytów dla inteligencji, które cieszyły się dużą popularnością. Np. w 1903 roku, w sali Morskiego Oka w Zakopanem, przy komplecie publiczności, wygłosił odczyt pt.: „Socjalizm i idea państwowa polska”. Treść odczytu w następnym roku, również w Zakopanem, dotyczyła „Rozwoju socjalizmu w Galicji”, czyli działalności PPSD. Odczytem tym zapoczątkował cały cykl wykładów na temat rozwoju socjalizmu w Polsce. W odczycie we Lwowie, wygłoszonym 9 III 1912r. omawiał problem „Czy jest sprawa polska w Europie?”. Od 1912 roku Daszyński był również wykładowcą w wieczorowej Szkole Partyjnej w Krakowie, gdzie wchodził w skład Rady Nadzorczej spółki nakładowej „Książka”.
      Obraz pionierskiej działalności Ignacego Daszyńskiego byłby niepełny, gdyby nie dodać, że był wielkim obrońcą chłopów, w tym robotników rolnych. Uważał ich za bratnich sojuszników klasy robotniczej w walce o społeczne i narodowe wyzwolenie. Sam z autopsji znał doskonale niedolę ludu wiejskiego. Uważał go za najbiedniejszą część narodu, pozostającą w tyle za rozwojem cywilizacji i kultury miejskiej. Dlatego też jako polityk PPSD nakłaniał robotników, członków tej partii do udzielania pomocy ludowi wiejskiemu i wydobywania go z wiekowej ciemnoty, głodu i nędzy. W tym celu założył w Krakowie popularny tygodnik pt. „Prawo Ludu” (1896-1918). Pismo to wydatnie przyczyniło się do podnoszenia poziomu kultury i świadomości narodowej ludności wiejskiej. Z tygodnikiem współpracowało szereg znanych przedstawicieli inteligencji. Np: Edward Abramowski, Adam Asnyk, Zofia Daszyńska-Golińska, Dorota Kłuszyńska, Maria Konopnicka, Maria Markowska, Władysława Weychert-Szymanowska, Stefan Żeromski i inni.
      O pracy wśród chłopów Ignacy Daszyński wspominał w swoich pamiętnikach: „Robota nasza na wsi była wówczas czysto wychowawczą. Zwalczaliśmy „kiełbasę i wódkę” przy wyborach, zwalczaliśmy nadużycia sakramentów, popieraliśmy czytelnictwo, udzielaliśmy porad prawnych, dopomagaliśmy do budowy szkół, studni, przystanków kolejowych i urzędów pocztowych, ratowali w razie zaraz bydlęcych itd. Wszystko to jeszcze ani trochę nie było „socjalizmem”, ale podnosiło chłopa choć trochę materialnie i moralnie, robiło go wolniejszym człowiekiem, tłumiło w nim pokorę pańszczyźnianą, która wedle przyznania się szczerszych posłów – chłopów, tkwiła jeszcze wtedy głęboko w sercu chłopa polskiego.” (Ignacy Daszyński, Pamiętniki. Tom I. Warszawa 1957 s. 126-127).
      Pionierski, jedno zaborowy, okres aktywnej działalności Daszyńskiego przybrał większe rozmiary od 1918 roku. Wynikało to z nowej sytuacji międzynarodowej, spowodowanej upadkiem trzech mocarstw zaborczych (klęski militarne i rewolucje społeczne). Już na kilka tygodni przed zakończeniem I wojny światowej Daszyński przystąpił do działań wokół sprawy wyzwolenia Polski. 31.X.1918 roku uczestniczył w Krakowie w zebraniu grupy polskich posłów z parlamentu austriackiego, na którym postanowiono utworzyć tymczasową władzę polską w zaborze austriackim. W wyniku tego porozumienia tydzień później powołano Polską Komisję Likwidacyjną z Wincentym Witosem na czele (28.X). Daszyński został jej wiceprezesem (31.X) i na tym stanowisku przystąpił do odbierania władzy z rąk austriackich w Krakowie i na terenie całego zaboru. Jako siedzibę nowej polskiej władzy wybrano Lublin, stolicę austriackiej okupacji.
      Po utworzeniu w nocy z 6 na 7 listopada 1918 roku koalicyjnego, złożonego z socjalistów i ludowców, Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej, Ignacy Daszyński został jego premierem i ministrem spraw zagranicznych. Pod jego kierownictwem rząd lubelski proklamował (7.XI.1918 r.) Niepodległość Polski, zjednoczenie zaborów i program przeprowadzenia radykalnych reform społecznych. Dalszy bieg wydarzeń sprawił, że po powrocie Józefa Piłsudskiego z niewoli niemieckiej (11.XI) Daszyński ustąpił ze swojego stanowiska na rzecz Jędrzeja Moraczewskiego (18.11). Nowy premier nadal wzorował się na demokratycznych zasadach rządu lubelskiego.
      Dalsze lata Ignacego Daszyńskiego to ofiarna praca w niepodległej Polsce na odpowiedzialnych stanowiskach, w tym posła (0d 1919), wicepremiera rządu (1920 – 1921), marszałka Sejmu (1928 – 1930) i redaktora. Niezależnie od działań na wysokich stanowiskach Daszyński szczególnie zasługuje na to aby pamiętać, że od młodych lat do końca życia był wrogiem ciemnoty i zacofania. A równocześnie był wielkim orędownikiem oświaty. Odwołajmy się tylko do jednego przykładu. Gdy po zamordowaniu prezydenta Gabriela Narutowicza w warszawskiej Zachęcie (16.XII.1922r) rozgorzało wielkie wzburzenie w PPS wobec endecji chadecji, Daszyński zapobiegł stosowaniu represji i odwetu. Wzywał do zaprzestania walk bratobójczych. Za przyczynę moralnego zła uznawał ciemnotę społeczną mas. W celu poprawy sytuacji w tym zakresie zainicjował, za zgodą Rady Naczelnej PPS, utworzenie organizacji oświatowo-wychowawczej Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego (I.1923r.). W ciągu kilku lat sieć oddziałów TUR pokryła całą Polskę. Od 1926 roku TUR wspomagała uczniowska Organizacja Młodzieży (OMTUR). Dwa lata później skupiała ona blisko 10 tysięcy członków. Daszyński przez wiele lat był przewodniczącym Zarządu Głównego TUR i Zarządu Głównego OMTUR. Obie organizacje pod jego kierownictwem odegrały doniosłą rolę w zakresie kultury, oświaty i wychowania obywatelskiego. Działalność oświatową Daszyński upowszechniał również jako wydawca (1926 r.) i redaktor naczelny (do 1928 r.) pisma „Pobudka” - tygodnika socjalistycznego poświęconego polityce, sprawom gospodarczym i kulturze robotniczej.
      Sterany życiem pełnym napięć nerwowych, chory na serce Daszyński zapadł na zdrowiu (1930 r.). Mimo leczenia i pobytu przez 6 lat w sanatorium w Bystrej na Śląsku zmarł 31.X.1936 roku. Został pochowany w Krakowie na Cmentarzu Rakowickim. W pogrzebie uczestniczyło ok 50 tys. osób.
Zygmunt Zaremba we wspomnieniu pośmiertnym pisał: „Odszedł wódz klasy robotniczej, który umiał patrzeć daleko i prowadzić walkę masową na najdrobniejszych odcinkach, łączyć jej przejawy w wielką całość, związania z ideałem socjalizmu i wolności. Umarł polityk, jakich rzadko tylko wydają dzieje, uświetniając swe stronice ich nazwiskami.” (Tydzień Robotnika, Warszawa 8.XI.1936 nr 49 s.3).
Twoja strona firmowa - szybko i za darmo!