„Polityka nasza dąży niezłomnie do utorowania ludowi drogi do władzy, bo lud jest w narodzie olbrzymią większością 

i reprezentuje pracę i potęgę idealną. Kto trzyma z ludem, ten stanie obok nas do pracy, do walki, do budowania Polski! ..." 

                                                                                                                        Z przemówienia Ignacego Daszyńskiego wygłoszonego w Lublinie w dn.10.11.1918 r. 
                               STOWARZYSZENIE imienia IGNACEGO DASZYŃSKIEGO
 

Maciej Gdula-LEWICOWE „TAK”


<<< [ 1 ] [ 2 ] [ 3 ] [ 4 ] [ 5 ] [ 6 ] [ 7 ] [ 8 ] [ 9 ] [ 10 ] [ 11 ] [ 12 ] [ 13 ]  [ 14 ] [ 15 ] [ 16 ] [ 17
[ 18 ] [ 19 ] [ 20 ] [ 21 ] [ 22 ] [ 23 ] [ 24 ]  >>> 
MACIEJ GDULA


LEWICOWE „TAK”
(Fragmenty)
Źródło: "ZDANIE" - pismo Stowarzyszenia "KUŹNICA"; nr 3-4, 2019 r.

... Zaczęło się w Miastku
     W 2017 roku zainicjowałem badania w małym mieście w centralnej Polsce, gdzie partia Kaczyńskiego osiągała dobre wyniki. Analizując dane z badań poszukiwałem interpretacji, która pozwoliłaby lepiej zrozumieć źródła popularności Prawa i Sprawiedliwości. Raport Dobra zmiana w Miastku (napisany przy współpracy Katarzyny Dębskiej i Kamila Trepki) przynosił socjologiczną analizę więzi między wyborcami PiS a ich partią. W książce Nowy autorytaryzm przedstawiałem polityczną diagnozę dzisiejszej sytuacji i formułowałem propozycję lewicowej odpowiedzi na dzisiejsze wyzwania.
     Dotąd sięgano głównie do teorii populizmu. Na tej podstawie sądzono, że istnieją konkretne interesy, które nie są reprezentowane przez istniejące elity. PiS miał skutecznie je reprezentować i dlatego udało mu się zdobyć władzę i utrzymywać poparcie po wyborach. W tej sytuacji lewicowa odpowiedź na rządy Kaczyńskiego zakładała, że trzeba trafić do tych ludzi i reprezentować lepiej ich interesy - w domyśle głównie interesy ekonomiczne. W Miastku zobaczyliśmy (wynikało to z analiz wywiadów jakościowych dotyczących bieżącej polityki, jak i z doświadczenia biograficznego badanych), że nie tylko ludzie, którym źle się wiedzie, głosują na PiS. Są i tacy, którym powodzi się całkiem przyzwoicie, ale ich przywiązanie do PiS ma jakieś inne źródła. Okazało się, że elektorat PiS bynajmniej nie jest homogeniczny i osoby niezadowolone nie stanowią tu dominanty. Trzeba było to uwzględnić w analizach, a także pokazać, w jaki sposób PiS organizuje ludzi. Tu najważniejsze ustalenie jest takie, że partia ta ludziom, którzy ją popierają, daje poczucie siły, poczucie sprawstwa! Wreszcie ktoś rządzi tak, że inni nas słuchają. Wreszcie ktoś rządzi tak, że to my mamy poczucie iż się z nami władza liczy i dba o nasze interesy.
     Gdy popatrzymy na bieg wydarzeń uruchamianych przez Kaczyńskiego, zobaczymy pewną prawidłowość Kolejne grupy i środowiska wskazywane są jako „obce", stanowiące zagrożenie dla wspólnoty narodowej, dla naszej tożsamości. Kaczyński to robi bardzo konsekwentnie, a 500+ jest tylko jednym z elementów jego rządów. Nie możemy widzieć jedynie konkretnej oferty PiS; a pomijać całej filozofii władzy realizowanej przez tę partię.
Hegemonia konkretów
     Tracimy jednak ten pełny obraz, dając się zdominować przez „hegemonię konkretów”. Polityka koncentruje się wokół kolejnych „piątek”, „szóstek” czy „hat tricków”. Istnieje też nacisk, aby prezentować te konkrety równolegle. Jeśli Kaczyński zaproponował podniesienie płacy minimalnej, to my też powinniśmy to robić, choć pomysł był już zgłaszany przez Wiosnę podczas kampanii do Parlamentu Europejskiego. Ciągle więc myślimy o czymś, co by nam pozwoliło przelicytować Kaczyńskiego, a ja jestem coraz mniej przekonany do takiego sposobu uprawiania polityki. Być może wyjściem dla lewicy byłby powrót do wizji całościowego projektu. (...)
     ... Opozycyjność lewicy powinna polegać na tym, żeby nie godzić się na „hegemonię konkretu”. Obietnice są potrzebne, ale trzeba czegoś więcej i ja bym właśnie na to stawiał. Polityka to zresztą nie tylko umiejętność mobilizacji zwolenników, ale też demobilizacji przeciwnika. Po to podjąłem badania i pisałem tę książkę, aby pokazać, na czym polega system rządów PiS i co należy robić, aby stało się możliwe odsunięcie Kaczyńskiego od władzy w ramach demokratycznych procedur. Możliwe będzie pozyskanie i zorganizowanie zwolenników, jeśli zaproponujemy inną wizję sposobu rządzenia, inną filozofię władzy. Gdy pracowaliśmy nad strategią lewicy, mieliśmy świadomość, że Kaczyńskiego nie można pokonać mówiąc tylko, że jest on zagrożeniem. Musimy przeciwstawić mu coś pozytywnego. Nazwałem to w książce „lewicowym TAK”. Musimy wskazać, co nas czeka po Kaczyńskim i że winien to być inny świat, lepszy, czyli zmieniona Polska. (...)
... Dziel i rządź
     Kaczyński rządzi, dzieląc ludzi na moralnych i niemoralnych, na normalnych i nienormalnych, na lepszy i gorszy sort. Jest rzeczywiście osobą, która wyznacza kierunek partii i sama ostatecznie podejmuje decyzje, choć nie zawsze z najlepszym skutkiem. Obrazuje to jedna z plotek. Jakieś gremium zwołane przez Kaczyńskiego rozmawiało o problemach budownictwa. W pewnym momencie prezes wyszedł, zamknął się na godzinę, wrócił i przyniósł naszkicowany na kartce program mieszkaniowy. W PiS wiara w jego zdolności i intuicje jest bardzo duża. Dziś wierzą, że Kaczyński ma rację idąc na konfrontację z różnymi grupami społecznymi. Tak było na przykład z nauczycielami. Kaczyńskiemu zależało, by przełamując strajk pokazać swoją siłę i że to od niego zależy, czy protest będzie trwał czy nie.
     Utrzymanie władzy w atmosferze nienawiści jest możliwe, ale nie da się pewnych spraw załatwić dzieląc społeczeństwo. Nie da się zbudować dobrej szkoły, dzieląc nauczycieli i rodziców. Protest nauczycieli złamano, a środowisko podzieliło się wobec strajku. To musi wpływać na atmosferę w szkole. Wszędzie tam, gdzie potrzeba współpracy, uwzględnienia autonomii pewnych grup, PiS zawodzi. W ochronie zdrowia cztery lata zostały zmarnowane, a system jest bardziej niewydolny niż był. Nie podjęto we właściwy sposób kwestii ekologii, a nawet w pewnych dziedzinach widać wyraźny regres - choćby w sprawie energetyki wiatrowej. PiS zawalił sprawę dotacji z Unii Europejskiej na wymianę pieców i straciliśmy 35 mld. złotych na program czystego powietrza. Stało się tak, ponieważ Kaczyński nie chciał oddać do realizacji wspomnianego programu samorządom! To najlepiej obrazuje patologię tego systemu.
Jaka jest alternatywa?
     Zatem rodzi się pytanie, czy mamy jakąś alternatywę wobec sposobu organizowania życia społecznego przez PiS? W moim przekonaniu mamy. Po pierwsze dlatego, że kolejne posunięcia obozu władzy wywoływały wyraźne protesty społeczne, co świadczy o tym, że nie działa on w imieniu przeważającej większości. Pierwszy był Trybunał Konstytucyjny, potem Czarny Protest, były sądy, były protesty przeciw zawłaszczaniu mediów publicznych. Ludzie spostrzegli, że nie są sami wobec dezaprobaty dla „dobrej zmiany” i to zbudowało znaczący kapitał dla opozycji. (...)
     ... Czy mamy zatem alternatywę dla mobilizowania swoich zwolenników i budowania, jak to robi Kaczyński, poczucia dumy na sile? Rodzi się pytanie czy my, w Polsce, w ogóle umiemy się organizować inaczej? W moim przekonaniu drogą wyjścia jest mówienie o na-dziei na zmianę, że wspólnie można pewne problemy rozwiązać, na przykład uporać się z kryzysem klimatycznym. Musimy więc mówić nie o strachu, a o nadziei, bo lewica nie może budować na strachu, bo wówczas jest nieautentyczna, rozproszona, łatwa do zmarginalizowania!
     Polska oparta na współpracy to również będzie inna Polska niż ta, jaką nam zafundowała Platforma Obywatelska. Nie ma współpracy, gdy mówi się, że problemy ekologiczne są wymyślone albo wyolbrzymione, a stosunek do mniejszości nie jest kwestią palącą. Rządy PO odwoływały się do cierpliwości obywateli. Do tego już nie ma powrotu także dlatego, że wizja Polski zbudowanej na obraz i podobieństwo Zachodu nie jest Arkadią. Mamy te same co ów Zachód problemy z jakością usług publicznych, z dostępnością mieszkań, z katastrofą klimatyczną. I nawet jeśli u nas występują w innej skali, to są wspólne. (...)
     ... PiS stawiając na transfery społeczne zaniedbał bardzo poważnie kwestię usług publicznych. Brakuje nam nauczycieli, w samej Małopolsce jest 400 ofert pracy, a w skali Polski 11 tysięcy. To realne braki, które przekładają się na to, że dzieci nie mają informatyki, angielskiego... Tak samo sytuacja wygląda w systemie ochrony zdrowia, zatem pokazywanie tych zagrożeń może przynieść lewicy lepsze skutki niż eksponowanie zagrożeń związanych z niebezpieczeństwem podnoszenia płacy minimalnej. Usługi publiczne są ważne, bo dzięki nim nawet osoby, które mało zarabiają, mają zapewniony dostęp do ochrony zdrowia, w tym do wysoko wyspecjalizowanych, drogich procedur medycznych. O taką socjaldemokratyczną wizję świata warto walczyć.
Stare i nowe elity
     To że PiS na wroga wybiera często elity, rodzi pytanie o ich miejsce w życiu społecznym. Na elity PiS-owskie ludzie patrzą jak na „naszych”, którzy są lepsi od poprzednich elit, bo tamci też kradli, ale się nie dzielili. (...)
     Tymczasem obecność w elicie to także pewien rodzaj zobowiązania, które wprawdzie wynika z faktu zajmowania wyższych stanowisk, ale jest zobowiązaniem wobec całej wspólnoty. To dotyczy elit kulturalnych, artystycznych czy naukowych, a także przedsiębiorców. (...)
     ... Odpowiedzialność ciąży też na elitach politycznych. Politycy muszą łączyć techniczną sprawność z wymiarem moralnym. Polityka jest niezwykle wymagająca w przypadku komunikacji, bo trzeba bardzo szybko dotrzeć do wielkiej liczby ludzi i powiedzieć im często coś bardzo trudnego bardzo prostym językiem. Politycy jednocześnie wzmacniają, osłabiają, 
a także tworzą określone sposoby odnoszenia się ludzi do siebie, definiując etyczny charakter naszej wspólnoty. To zdecydowanie wykracza poza proste administrowanie i technokratyczną sprawność. PiS i PO zdecydowanie za bardzo bazują na strachu, a poczucie własnej wartości wyborców kształtują na pogardzie i poniżeniu przeciwników. Lewicowi politycy i polityczki powinny wzmacniać szacunek dla różnorodności, łączyć ludzi, mobilizować ich do wspólnego zmierzenia się z wyzwaniami współczesności.
Geneza i skutki „dobrej zmiany”
      Rzeczą karygodną jest zdemolowanie mediów publicznych. Kiedyś to one wyznaczały standardy, określały, co uchodzi, co jest akceptowalne. Dziś trudno mówić o czymś, co nazywano mainstreamem. Media są podzielone na rządowe i opozycyjne, przy czym te drugie mają raczej charakter liberalny niż lewicowy. W tej sytuacji trudno mówić o jednolitej opinii publicznej, która by przez media była reprezentowana. (...)
     ... Często słyszy się, że ludzie są zmanipulowani i właśnie taki zabieg stał się użytecznym narzędziem polityki. Moim zdaniem rzecz ma się inaczej - do ludzi trzeba dotrzeć, jakoś ich pozyskać, coś w nich uruchomić. Nigdy nie obrażałbym się na ludzi, że mało wiedzą. Wolę spojrzeć na siebie - czy jestem w stanie wyjaśnić im, na czym polega problem z rządami Kaczyńskiego, dlaczego nie podjęto ważnych kwestii społecznych i jak inaczej można Polskę urządzić. To jest moja rola i zadanie niezwykle wymagające, z którego zostanę rozliczony. (...)
... Jakie mamy szanse?
... Już kilka razy udało się zahamować poczynania Kaczyńskiego przez mobilizację społeczną; tu najbardziej spektakularny był Czarny Protest... Także po wydarzeniach w Białymstoku państwo zaczęło inaczej podchodzić do marszów równości i skuteczniej je ochraniać. PiS zaczyna zmieniać swoje działania pod presją opinii publicznej, nie jest więc beznadziejnie, choć na pewno nie jest dobrze. W związku z tym rodzi się pytanie, czy zaangażowanie polityczne wyborcy buduje się przez program pozytywny czy przez konflikt. Liczy się na pewno i jedno i drugie, ale naszym zadaniem jest pokazanie, na czym polegać powinna opozycja wobec rządów PiS i jaką inną Polskę chcemy budować. (...)
... Co dalej?
     Otwartym pozostaje pytanie, czy udział w wyborach trzech największych podmiotów lewicy pod wspólnym szyldem jest projektem tylko na wybory, czy przynajmniej na wspólny klub poselski w Sejmie na lat kilka? Język polityki to nie tylko formuła retoryczna, ale też prezentacja pewnej postawy. (...) 
     ... Gdyby miał to być tylko projekt na wybory, to byłaby to rzecz z góry przegrana. Jestem przekonany, że jest to początek budowania szerszej formacji, długotrwały, przez wszystkie strony, które do tej budowy przystąpiły. Jest to możliwe, choć ta nadzieja nie jest „równo dystrybuowana”. Jeżeli Wiosna jest przekonana, że powinniśmy po wyborach budować wspólny klub parlamentarny, to Razem ma wątpliwości. Nie ma potrzeby tych procesów przyspieszać, nie ma co robić gwałtownych ruchów i stawiać partnerów pod ścianą.
     Na razie jest nieźle jeśli chodzi o współpracę. Mam nadzieję, że uda się zbudować formację polityczną, która będzie w stanie rządzić Polską, a nie tylko uzyskać dwucyfrowy wynik. To daje mi też jakiś napęd i sprawia, że chcę działać. Gdyby to miało tylko zapewnić działaczom wejście do Sejmu, to nie byłoby warte włożonego wysiłku.
     Tak się złożyło, że ja wymyśliłem hasło „Łączy nas przyszłość”, w którym zawiera się partyjna historia trzech podmiotów lewicy uczestniczących w wyborach. Ale też traktuję to hasło jako metaforę tego, co może stać się w Polsce. Możemy przezwyciężyć różnice, możemy wspólnie działać, a podziały ostatecznie zakończyć. To jest moje przesłanie.
MACIEJ GDULA
"Dylematy lewicy"     to aktualnie ważne dla socjalistów i innych ludzi lewicy wypowiedzi, teksty, eseje, wykłady o bieżącej tematyce społeczno-politycznej i filozoficzno-ekonomicznej - to materiały pobudzjące do twórczej dyskusji i głębszych ideowych przemyśleń.
Dr hab. Maciej Gdula - 

Socjolog i polityk związany z Wiosną. W wyborach do Sejmu lider listy lewicowej w Krakowie. Otrzymał 35 279 głosów i mandat poselski. Tekst jest autoryzowanym zapisem wypowiedzi na spotkaniu w „Kuźnicy”, w dniu 13 września 2019 r.

Źródło: "ZDANIE" - pismo Stowarzyszenia "KUŹNICA"; nr 3-4, 2019 r.
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW