„Polityka nasza dąży niezłomnie do utorowania ludowi drogi do władzy, bo lud jest w narodzie olbrzymią większością 

i reprezentuje pracę i potęgę idealną. Kto trzyma z ludem, ten stanie obok nas do pracy, do walki, do budowania Polski! ..." 

                                                                                                                        Z przemówienia Ignacego Daszyńskiego wygłoszonego w Lublinie w dn.10.11.1918 r. 
                               STOWARZYSZENIE imienia IGNACEGO DASZYŃSKIEGO
 

J.Hochfeld-ideolog PPS i wybitny socjolog

Z lektur autora

Julian Hochfeld - ideolog PPS, wybitny polski socjolog.
Działanie polityczne a refleksja naukowa

(Fragmenty)

Źródło: Witold Skrabalak, "Polscy socjaliści w XX wieku - Ich rodowody oraz uwarunkowania ich działalności", Warszawa 2010, s. 170-178
   Hochfeld był bardzo szczególnym rodzajem uczonego i polityka. Nie był ani akademickim uczonym, któremu zdarzyło się wejść do polityki, ani politykiem, który w świecie akademickim szukał schronienia po politycznym niepowodzeniu. Był politykiem, który uważał uprawianie naukowej refleksji o świecie za bardzo istotny, wręcz niezbędny element polityki - zwłaszcza polityki socjalistycznej, to jest zorientowanej nie na zwykłą grę o władzę, lecz na przeobrażanie społeczeństwa. Parafrazując znaną tezę Marksa: aby zmieniać świat, trzeba go zrozumieć. Hochfeld był pod wielkim wpływem Antonia Gramsciego, z którego poglądem na rolę przewidywania naukowego jako kształtowania woli zbiorowej w pełni się zgadzał. Przy takim widzeniu polityki i nauki, dwie role, w których występował - uczonego i polityka - nie istniały obok siebie, lecz były ściśle zintegrowane. (...)
   O trwałości szkoły naukowej świadczy między innymi jej zdolność do przekazu międzypokoleniowego. Do Hochfelda nawiązują dziś nie tylko jego dawni uczniowie, lecz także ludzie znacznie młodsi, którzy pod koniec jego życia byli dziećmi. Myślę, że o miejscu Hochfelda w nauce polskiej decy¬dują nie tylko - a nawet nie przede wszystkim - jego rozprawy naukowe, lecz w stopniu szczególnie wielkim to, że stworzy! pewien kierunek otwartej, wolnej od ideologicznych dogmatów, marksistowskiej myśli na¬ukowej, i że kierunek ten wytrzymał próbę czasu. Bardziej skomplikowa¬ny jest problem bezpośrednio politycznego dziedzictwa Hochfelda. W tekście opublikowanym dziesięć lat temu nazwałem go socjalistą trudnych czasów. Warto to raz jeszcze rozszyfrować.
   O trwałości szkoły naukowej świadczy między innymi jej zdolność do przekazu międzypokoleniowego. Do Hochfelda nawiązują dziś nie tylko jego dawni uczniowie, lecz także ludzie znacznie młodsi, którzy pod koniec jego życia byli dziećmi. Myślę, że o miejscu Hochfelda w nauce polskiej decydują nie tylko - a nawet nie przede wszystkim - jego rozprawy naukowe, lecz w stopniu szczególnie wielkim to, że stworzy! pewien kierunek otwartej, wolnej od ideologicznych dogmatów, marksistowskiej myśli naukowej, i że kierunek ten wytrzymał próbę czasu. Bardziej skomplikowany jest problem bezpośrednio politycznego dziedzictwa Hochfelda. W tekście opublikowanym dziesięć lat temu nazwałem go socjalistą trudnych czasów. Warto to raz jeszcze rozszyfrować.
   Hochfeld związał się z Polską Partią Socjalistyczną przed wojną (jej członkiem został pod koniec 1930 roku) i już wtedy zaczął odgrywać znaczącą rolę w krakowskim środowisku socjalistycznym. Należał do lewego skrzydła PPS, dla którego inspiracją teoretyczną były poglądy austriackich socjalistów Maxa Adlera, Otto Bauera, Rudolfa Hilferdinga i Karła Rennera. Pod wpływem austromarksizmu, młodzi socjaliści krakowscy - przede wszystkim Oskar Lange i młodszy od niego o siedem lat Julian Hochfeld - zajęli wyraźnie stanowisko na lewym skrzydle PPS. Krytykowali reformistyczną, ewolucyjną drogę do socjalizmu, ale zarazem odrzucali rewolucję na wzór rosyjski i porewolucyjną dyktaturę. Szukali „trzeciej drogi”. W tym duchu redagowane było pismo młodzieży socjalistycznej „Płomienie”, w którym od 1932 roku Hochfeld (wraz ze Stefanem Arskim) prowadził dział ekonomiczno-polityczny. W 1934 roku był jednym z autorów programowego dokumentu lewicy socjalistycznej „Gospodarka - polityka - taktyka - organizacja socjalizmu”. W latach 1936-1937 kierował działem ekonomicznym „Dziennika Popularnego”, wydawanego przez lewicowych socjalistów i komunistów. Był też działaczem Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, gdzie obok socjalistów działali komuniści. Jednoznacznie opowiadał się za wspólną walką z zagrożeniem faszystowskim. Zarazem jednak na łamach socjalistycznego pisma „Światło” potępił w 1938 roku moskiewskie procesy. Był to rok, gdy polscy komuniści dołączyli do wielkiej armii ofiar stalinizmu.
   W czasie wojny Hochfeld walczył w kampanii wrześniowej, a potem przebywał krótko (po zwolnieniu z niewoli niemieckiej w listopadzie 1939 roku) w Warszawie, gdzie brał udział w konspiracyjnej działalności grupy lewicowych socjalistów skupionych wokół Adama Próchnika, a na początku 1940 roku - zagrożony szczególnie z uwagi na swe żydowskie pochodzenie - przedostał się na tereny zajęte przez ZSRR. Wstąpił do dowodzonej przez generała Andersa Armii Polskiej, z której został zwolniony w wyniku choroby. Został wtedy delegatem rządu RP na Tadżykistan, a w okresie nękania przez władze radzieckie placówek rządu polskiego znalazł się w więzieniu. Po uwolnieniu wrócił do wojska i został wraz z nim ewakuowany na Bliski Wschód. W maju 1944 roku odwołano go do pracy politycznej do Londynu. W lipcu 1945 roku zdecydował się wrócić do kraju i włączył się do działalności kierowanej przez Edwarda Osóbkę-Morawskiego i Józefa Cyrankiewicza PPS. Nie była to decyzja koniunkturalna.
   Wracając do Polski Julian Hochfeld (podobnie jak jego przyjaciel Oskar Lange, który już wcześniej stanął po stronie rodzącej się władzy), liczył na to, że w ojczyźnie uda się zrealizować jakiś wariant polityki socjalistycznej, innej niż model radziecki, bardziej wolnościowej i demokratycznej. Tą nadzieją przepojona była jego publicystyka na łamach „Robotnika” i „Przeglądu Socjalistycznego”, których był naczelnym redaktorem. (,,,)
   Lata 1948-1955 były najtrudniejszym i najgorszym okresem jego działalności. Poszedł wtedy na daleko idące kompromisy polityczne i moralne, których się wstydził i o których później mówił z goryczą. Zresztą nie on jeden. W wypadku Hochfelda nie był to jednak zwykły oportunizm. To prawda, że bał się represji, których przedsmaku zaznał w radzieckim więzieniu. Ale wracając do kraju, a potem działając w Polsce Ludowej, nie czynił tego dla kariery. Doskonale wykształcony, zaprzyjaźniony z elitą brytyjskich socjalistów, mógł bezpiecznie i z osobistą korzyścią robić karierę na Zachodzie. (,,,)
   Po przełomie październikowym, Hochfeld częściowo wrócił do aktywniejszej pracy politycznej. Był zastępcą przewodniczącego Klubu Poselskiego PZPR, a w 1958 roku został dyrektorem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Był autorem ciekawej, ale odrzuconej koncepcji zwiększenia roli Sejmu w drodze usamodzielnienia klubu poselskiego PZPR. W Królewskim Instytucie Spraw Międzynarodowych w Londynie przedstawił interesujący odczyt o perspektywie zbliżania się dwóch wersji socjalizmu - tej, którą realizowali socjaliści brytyjscy, i tej, która pojawiła się w Polsce w rezultacie antystalinowskiej odnowy. Był wtedy w doskonałej formie. Sądził, że nadzieje, które żywił w 1945 roku, odradzają się. Z tego też okresu pochodzą jego najważniejsze prace naukowe, które zapewniły mu ważne miejsce w nauce polskiej. Przypominał poglądy Kazimierza Kelles-Krauza („otwarty marksizm”) i Róży Luksemburg (krytyka rewolucji rosyjskiej).
   Sięgnięcie do historii myśli socjalistycznej miało oczywistą wymowę ideologiczną. W krytyce, jakiej Róża Luksemburg poddała rewolucję rosyjską (za terror, brak demokracji, a w perspektywie groźbę wynaturzenia i powstania dyktatury wodza), widział stale aktualną przestrogę przed pokusami zawartymi w idei „dyktatury proletariatu”, prowadzącej w praktyce do dyktatury partii, a w końcu do dyktatury elity a nawet jednego człowieka. Ważne było to, że krytykując rewolucję rosyjską, Róża Luksemburg była solidarna z jej zasadniczymi celami (choć nie ze środkami), co czyniło jej krytykę szczególnie ważną dla ludzi lewicy.
   Od Kazimierza Kelles-Krauza wziął ideę „otwartego marksizmu”. Marksizm tak rozumiany jest otwarty w trojakim sensie. Po pierwsze: na krytykę każdego elementu składowego tej teorii, gdyż nie ma ona być postrzegana jako niewzruszony dogmat. Po drugie: na każdą cenną ideę rodzącą się poza oficjalnym kręgiem marksizmu. Dla socjologii oznaczało to odrzucenie - w swoim czasie uważanego za oczywisty - podziału na socjologię „marksistowską” i „burżuazyjną”. Po trzecie: na empiryczną wiedzę o rzeczywistości, gotowy do rewidowania swych twierdzeń, gdy wiedza o zmieniającym się świecie stwarza do tego przesłanki. Taki marksizm musiał być i był kamieniem obrazy dla tradycjonalistów, którzy oskarżali Hochfelda i jego uczniów o rewizjonizm. W tym sensie mieli rację, że my istotnie rewidowaliśmy to, co - naszym zdaniem - wymagało rewizji. Taką rewizją była książka Hochfelda Studia o marksowskiej teorii społeczeństwa (1963). jest to bardzo erudycyjne studium o najważniejszych problemach teorii społeczeństwa, oparte na głębokiej znajomości nie tylko marksizmu, ale całej późniejszej myśli socjologicznej.
   Z otwartego marksizmu wynikały ważne konsekwencje dla socjologii polityki. Hochfeld traktował ją jako bardzo szczególną, mającą centralne znaczenie, część składową marksizmu. Uważał, że dla marksistowskiej analizy społeczeństwa rozumienie socjologicznych uwarunkowań polityki ma znaczenie podstawowe, zatem marksistowska socjologia musi być socjologią stosunków politycznych. Logiczne więc było, że stał się pionierem socjologii polityki nie tylko w Polsce, ale pośrednio na całym obszarze ówczesnych krajów socjalistycznych.
   Był jednym z organizatorów Komitetu Socjologii Polityki Międzynarodowego Towarzystwa Socjologicznego - obok takich znakomitości, jak Raymond Aron, Seymour Martin Lipset, Stein Rokkan i Giovani Sartori. Wyjeżdżał, wykładał w USA, był wszędzie bardzo dobrze przyjmowany. Stworzył silny ośrodek socjologii polityki na Uniwersytecie Warszawskim - jedyny taki ośrodek w ówczesnych krajach socjalistycznych. (...)
W 1962 roku wyjechał do Paryża na wysokie dyrektorskie stanowisko, obsadzane na wniosek rządu polskiego. Nie ulega wątpliwości, że ze strony władz była to forma łagodnego odsunięcia Hochfelda od spraw krajowych. Ta decyzja spowodowała, że ostatnie cztery lata życia poświęcił bardzo owocnej działalności międzynarodowej.
   Czterdzieści lat po śmierci Julian Hochfeld pozostaje autorem, którego warto czytać, gdyż jego sposób uprawiania nauki zachowuje wielki walor nie tylko poznawczy, ale także moralny. W czasach, gdy do przesady akcentuje się pragmatyzm, warto przypominać socjalistycznego działacza i uczonego, dla którego zarówno polityka, jak i nauka były formami działania podejmowanymi z racji moralnych, z powodu sprzeciwu wobec niesprawiedliwych stosunków społecznych. Choć czasy się zmieniły, ten rodzaj postawy ideowej i intelektualnej jest wciąż ważny i godny przypominania.

Całość do pobrania w pliku:

Prof. Julian Hochfeld
(ur. 16 sierpnia 1911 w Rzeszowie, zm. 21 lipca 1966 w Paryżu)

Po ukończeniu w 1929 gimnazjum w Rzeszowie w latach 1930-1934 studiował na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po ukończeniu studiów w Krakowie kontynuował je w paryskiej École des Sciences Politiques. W 1937 uzyskał na Uniwersytecie Jagiellońskim doktorat w zakresie ekonomii politycznej i statystyki.
W r. 1945 po powrocie do kraju przystąpił do pracy politycznej. Został posłem do Krajowej Rady Narodowej, potem do Sejmu Ustawodawczego i do Sejmu PRL I oraz II kadencji; był członkiem Centralnego Komitetu Wykonawczego PPS, przewodniczącym Związku Parlamentarnego Polskich Socjalistów, redaktorem naczelnym "Przeglądu Socjalistycznego" i "Robotnika", prezesem spółdzielni wydawniczej "Wiedza". Od pierwszych chwil po powrocie do kraju dużo pisał. Wybór artykułów z tego okresu (lata 1945-1946), podejmujących żywe i palące problemy natury politycznej, zawarty jest w książce: "My socjaliści". Wypowiadał się także w kwestiach teoretycznych – o znaczeniu marksizmu w nauce polskiej oraz o humanizmie socjalistycznym.
Wstęp autora do wydania z 1946 r.:
Zobacz tytułowy artykuł z książki Juliana Hochfelda:
Twoja strona firmowa - szybko i za darmo!