„Polityka nasza dąży niezłomnie do utorowania ludowi drogi do władzy, bo lud jest w narodzie olbrzymią większością 

i reprezentuje pracę i potęgę idealną. Kto trzyma z ludem, ten stanie obok nas do pracy, do walki, do budowania Polski! ..." 

                                                                                                                        Z przemówienia Ignacego Daszyńskiego wygłoszonego w Lublinie w dn.10.11.1918 r. 
                               STOWARZYSZENIE imienia IGNACEGO DASZYŃSKIEGO
 

Ignacy Daszyński – socjalista i patriota

Rreferat wygłoszony w dniu 7 listopada 2013 r. na Uniwersytecie Lubelskim podczas sesji rocznicowej 
poswięconej odzyskaniu niepodległości i pamięci Ignacego Daszyńskiego - Premiera Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej, utworzoneego w dniu 7 listopada 1918 r. w Lublinie  
Jerzy Stefański - Lublin, 7.11.2013
   Dla ludzi lewicy Ignacy Daszyński jest dziś ikoną, symbolem socjalisty, patrioty i demokraty. Powszechnie znana jest jego działalność w Parlamencie austriackim czy w niepodległej Polsce. Przeszedł do historii jako premier pierwszego rządu niepodległej Polski w 1918 roku. Powszechnie znana jest jego odmowa otwarcia obrad sejmu pod presją Józefa Piłsudskiego i przybyłych z nim oficerów.

    Mniej mówi się o jego działalności w okresie młodości. Jest to okres o tyle ciekawy, że osobowość i poglądy człowieka kształtują się za młodu. Zachowanie i działalność jest wówczas bardziej szczera i spontaniczna. Trzeba postawić pytania: kiedy ukształtował się jako socjalista i patriota? jakie walory i cechy osobowości zdecydowały, że miał tak ponad przeciętne osiągnięcia?

  Na podstawie dostępnych materiałów przypomnijmy jak to było z Ignacym Daszyńskim.

    Ignacy Ewaryst Daszyński urodził się 26 października 1866 w Zbarażu. Pochodził z patriotycznie nastawionej, niezbyt zamożnej rodziny szlacheckiej. Jego ojcem był Ferdynand Daszyński - urzędnik starostwa, a matką Kamila z Mierzeńskich. Ojciec zmarł gdy Ignacy miał 9 lat.

   Można przyjąć, że w dużej mierze pod wpływem starszego brata Feliksa, całym sercem i rozumem, I. Daszyński włączył się już jako młody chłopak w działalność polityczną. W 1882 roku, I. Daszyński piętnastoletni wówczas uczeń gimnazjum, podczas długiej przerwy wygłosił do pozostałych uczniów przemówienie zawierające treści patriotyczne. Za to wydarzenie został wydalony z „wilczym biletem” z gimnazjum. Nie wiemy co mówił, ale musiał mówić mocno i wyraziście skoro wywołał tak gwałtowną reakcję władz oświatowych. Wydarzenie to spowodowało też napiętnowanie rodziny Daszyńskich przez władze austriackie. Wpłynęło to na pogorszenie się i tak złej ich sytuacji materialnej. Zmuszeni byli przeprowadzić się do Lwowa. 

   Przemówienie Daszyńskiego wskazuje, że ten gimnazjalista był już ukształtowanym walczącym polskim patriotą. Cała jego późniejsza działalność dla odzyskania przez Polskę niepodległości, a następnie udział w budowie niepodległego państwa , to realizowanie poglądów jakie miał już jako piętnastoletni młodzieniec. 

   Później Ignacy Daszyński zamieszkał z matką w Drohobyczu. Tam żadne gimnazjum nie chciało go przyjąć. Podjął pierwszą pracę zarobkową. Został pisarzem u adwokata. W Drohobyczu po raz pierwszy zetknął się ze środowiskiem robotniczym. Zaczął pisać do lewicowego dwutygodnika „Gazeta Naddniestrzańska”. Tematem jego publikacji była sytuacja robotników pracujących w zakładach wydobycia produktów naftowych w Stanisławowie i Drohobyczu. W swoich pamiętnikach wydanych w 1925 roku pisał: 

 Drohobycka atmosfera wzywała mnie do buntu. Brutalność złowrogich szubrawców, którzy robili wówczas karierę w Drohobyczu była tak jawną i publiczną, że nie trzeba było zaiste być socjalistą, ażeby znienawidzić tę zbrodniczą „produkcję”, ugruntowaną na naturalnych skarbach matki ziemi i na bezgranicznym wyzysku kilku tysięcy rusińskich chłopów, kopiących wosk ziemny w Borysławiu.

   Już z tych zapisów wynika, że około osiemnastoletni I. Daszyński był ukształtowanym, świadomym i aktywnym socjalistą.

   Zwykle mówi się, że młodość trwa do trzydziestki. Później zaczyna się wiek dojrzały. Postawmy więc pytanie: co zrobił, co osiągnął I. Daszyński do trzydziestego roku życia? 

   Odpowiedź na to pytanie ułatwił nam sam Daszyński. 2. X. 1895 roku – Daszyński miał wówczas 29 lat - na zapytanie redaktora wydawanego w Londynie „Przedświtu” B. A. Jędrzejowskiego przedstawił swój życiorys. Oryginał tego życiorysu zachował się i Leonard Dubacki w swojej publikacji o I. Daszyńskim w „Przeglądzie socjalistycznym” przypomniał ten dokument. Przypomnijmy go i my:

 Kochany Towarzyszu! Na Wasze żądanie podaję Wam następujące fakty. Urodziłem się w Zbarażu w r. 1866 jako syn urzędnika politycznego. W gimnazjum wyrzucono mnie za propagandę w 15 roku życia. Po zdaniu matury byłem na Krakowskim Uniwersytecie na naukach przyrodniczych, skąd udałem się do Królestwa, gdzie w roku 1889 przesiedziałem 7 miesięcy i i zostałem wyrzucony. Potem rok przebywałem za granicą we Francji i Szwajcarii gdziem uczęszczał na chemię w Zurychu. W roku 1890 w jesieni wróciłem do Lwowa, gdzie założyłem Partię Socjaldemokratryczną w październiku i w listopadzie. Tutaj chodziłem na wydział prawny. Od tego czasu redagowałem po kolei pisma partyjne („Praca”, „Robotnik”, „Siła”, „Naprzód”) w Galicji, a w 1891/2 „Gazetę Robotniczą” w Berlinie. W r. 1892 zamknięto mnie znowu na trzy miesiące, lecz puszczono bez procesu. W ogóle wytoczono mi 15 procesów karnych w ciągu mej działalności, z których tylko dwa przegrałem. Mieszkałem kolejno we Lwowie i Krakowie, tam gdzie trzeba było. Brałem udział w następujących zjazdach międzynarodowych i austriackich: 1 Kongres Brukselski (1891 r.), 2. Kongres Zurychski (1892 r.), 3. Kongres Wiedeński r.1891, 4. Kongres Wiedeński r. 1892, 5. Kongres Wiedeński r. 1894 i pracowałem w czterech zjazdach galicyjskich (Partii Socjaldemokratycznej) jako referent. Zasługą, którą mogę sobie przypisać jest zrobienie ruchu soc.-dem. ruchem masowym z nowoczesną techniką agitacyjną i organizacyjną. Nadto pracowałem nad zdobyciem Śląska i nad utrwaleniem więzów między trzema zaborami. Służyłem Partii jako mówca, organizator i dziennikarz. W tym czasie traciłem jednego po drugim członka mojej rodziny, tak że obecnie jestem prawie samotny. Majątku nie posiadam; obecnie jestem współpracownikiem pism socjal-demokratycznych i redaktorem pisma „Naprzód”, gdzie w ostatnich czasach prowadzę walkę z wyższym klerem. Tych kilka lat z mojego życia mogłem Wam podać teraz, ściskam dłoń Waszą. Ignacy Daszyński. 

   Trzeba stwierdzić, że tak skromnie i krótko opisana działalność tego jeszcze młodego człowieka robi wrażenie. Z jednej strony ogromna aktywność socjaldemokratyczna z udziałem w kongresach, z drugiej strony 15 procesów karnych, zatrzymania i wyroki. To wszystko mógł przetrwać tylko człowiek bardzo zdeterminowany i głęboko przekonany w słuszność sprawy, o którą walczy.

   Półtora roku później Daszyński rozpoczął działalność parlamentarną w Wiedniu. Przez ponad dwadzieścia lat był posłem do austriackiej Rady Państwa. 

    Ignacy Daszyński sam stwierdza, że służył Partii jako mówca, organizator i dziennikarz. Należy zauważyć, że każdy z tych trzech rodzajów działalności wymaga określonych talentów, określonych uzdolnień. Wiele można osiągnąć pracą, zaangażowaniem, ale do wyjątkowych osiągnięć niezbędny jest talent, a nawet niezwykły dar. Taki dar powinien szczególnie cechować mówcę, który staje się przywódcą, liderem, zyskuje akceptację dla siebie i dla głoszonych wartości.

   Jakim mówcą był Ignacy Daszyński? 

    Wspomina o tym Adam Próchnik:

  Danym mi było znać w mej młodości dwóch ludzi, którzy porywali. Byli to Daszyński i Piłsudski. Ale w wrażeniu, które ci dwaj najwięksi i najwybitniejsi ludzie tej epoki wywoływali, była głęboka różnica. Piłsudski wywierał niezrozumiały i niepokojący urok. W wpływie, który on na otoczenie posiadał, było coś – nie wiadomo czy tajemniczego, czy irracjonalnego. Zdarzało mi się, że wychodziłem po wysłuchaniu Piłsudskiego pod silnym wrażeniem tego, co słyszałem, a raczej tego, co odczułem, ale gdy zaczynałem te wrażenia analizować, nie umiałem sobie wytłumaczyć, skąd płynie ich siła. Budziły się wątpliwości, umysł zaczynał się buntować i jakby po chwilowym odrętwieniu wracał na normalne tory. Ten wpływ fascynujący brał na trwałe posiadanie, jak sądzę, umysły skłonne do wiary religijnej i mistycyzmu. Inaczej porywał Daszyński. Zdobywał ludzi oddziaływując nie tylko na uczucie, ale i na rozum. Nie oszałamia, lecz przekonywa. Niszczy i druzgoce w słuchaczu wszystkie punkty wewnętrznego oporu i wątpliwości. Porywa intelektualnie, a nie religijnie.

   W innym miejscu swych wspomnień Adam Próchnik pisze o swych wrażeniach jako słuchacza wystąpienia I. Daszyńskiego we Lwowie:

 …znalazłem się pełen wzruszenia w wielkiej, natłoczonej do ostatecznej możliwości sali. Panowała na niej gorąca atmosfera. Głowa o głowę, plecy o plecy oparci stali robotnicy wpatrzeni w trybunę. Za chwilę ukazał się na niej. Burza oklasków, a potem cisza niebywała. Na salę popłynęły słowa i gesty wielkiego mówcy. Nie wierzyłem sobie, że jest to ten sam Daszyński, którego znałem i widywałem. Z wyprostowanej, chudej postaci bila na tej trybunie jakaś imponująca siła. Głos silny, spokojny, zdecydowany, o wspanialej skali tonów, wywoływał niezatarte wrażenie i gdzieś głęboko zapadał w duszę. Odwaga myśli, nieprzeparta logika rozumowania, niezachwiana wiara w swą słuszność przemawiały do serca i umysłu. A nade wszystko porywał temperament. Chyba dla tego człowieka został stworzony termin: trybun ludu.

   Z kolei sam I. Daszyński wspomina w Pamiętnikach moment ogłoszenia jego pierwszego zwycięstwa w wyborach w Krakowie do Parlamentu Wiedeńskiego w 1897 roku:

  Chwycono mnie na ramiona i zaniesiono przez ulicę Bracką pod Magistrat, gdzie z okna przemawiałem. Poczym chwycono mnie na ramiona i zaniesiono mnie na plac Dominikański wywracając po drodze słupy latarń jak zapałki.

    Tak fetowali zwycięstwo ich „Ignaca”, trzydziestolatka, który miał ich pełne zaufanie, a słowem formował i jednoczył robotników i inteligencję w dążeniu do społecznego postępu. W czasie tej kadencji Daszyński był jedynym polskim posłem socjalistycznym w parlamencie wiedeńskim. I tam, władając doskonale językiem niemieckim wspaniale spełniał swoje zadania parlamentarzysty socjalistycznego.

    Na podstawie wyżej przedstawionych informacji i cytatów można sformułować tezę, że Ignacy Daszyński już jako nastoletni młodzieniec był w pełni ukształtowanym socjalistą i patriotą, a także człowiekiem zdecydowanym realizować swoje dążenia. Jego historyczne osiągnięcia wynikają z posiadanych uzdolnień i niebywałych talentów. Już za młodu okazał się być niezwykle sprawnym organizatorem i mistrzem słowa pisanego. Był nie tylko wyśmienitym mówcą. Był trybunem ludu.

   Warto o tym pamiętać, warto to przypominać.

js.
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW