„Polityka nasza dąży niezłomnie do utorowania ludowi drogi do władzy, bo lud jest w narodzie olbrzymią większością 

i reprezentuje pracę i potęgę idealną. Kto trzyma z ludem, ten stanie obok nas do pracy, do walki, do budowania Polski! ..." 

                                                                                                                        Z przemówienia Ignacego Daszyńskiego wygłoszonego w Lublinie w dn.10.11.1918 r. 
                               STOWARZYSZENIE imienia IGNACEGO DASZYŃSKIEGO
 

A.Walicki o ideologii Putina

Andrzej Walicki

CZY WŁADIMIR PUTIN MOŻE STAĆ SIĘ IDEOWYM PRZYWÓDCĄ
ŚWIATOWEGO KONSERWATYZMU?

(Fragmenty)

REDAKTOR NACZELNY Przeglądu Politycznego, p. Wojciech Duda, poprosił mnie o ustosunkowanie się do tekstu dwojga naukowców z Ośrodka Studiów Wschodnich - Witolda Rodkiewicza i Jadwigi Rogoży - na temat konserwatywnej ideologii Władimira Putina [1]. Zgodziłem się na to w przekonaniu, że mogę to uczynić w zobiektywizowanej konwencji opisowej, nie narzucając nikomu moich własnych ocen, ale dążąc jednak do sprostowania wielu, drastycznych nieraz nieporozumień na temat poglądów i działań prezydenta Rosji, od wielu łat gorliwie upowszechnianych u nas przez główny nurt publicystyki politycznej i masowych mediów Swoiście polski kierunek tych zniekształceń, mający oczywiście pewne historyczne uzasadnienie, wyznaczony został przez wyolbrzymianie ciągłości dziejowej i wynikających stąd podobieństw między trzema „Rosjami”: imperium Romanowów, Rosją radziecką i Rosją postkomunistyczną. W lapidarnym skrócie ujął tę ciągłość tytuł klasycznego dzieła Jana Kucharzewskiego: Od białego caratu do czerwonego.
  1. W przeddzień przejęcia władzy z rąk prezydenta Borysa Jelcyna - co miało miejsce w ostatnim dniu 1999 roku, w obecności patriarchy Rosji, Putin ogłosił swoje ideowe credo pt.: Rosja na styku dwóch tysiącleci. Powołał się w nim na wartości, które uznał za rdzennie rosyjskie: tradycjonalizm, patriotyzm, kolektywizm, duch państwowy i sprawiedliwość społeczną. Interpretował je w duchu oświeconego konserwatyzmu, ceniącego normalność i stabilizację, przeciwstawiającego się „czasom zamętu”, w jakie wpędziły Rosję nieudane neoliberalne reformy, owocujące grabieżczą prywatyzacją majątku narodowego i bezprecedensową demodernizacją kraju, dramatycznym skróceniem średniej życia i przekształceniem co najmniej połowy ludności Federacji Rosyjskiej w nędzarzy, wegetujących poniżej poziomu życiowego minimum [2].
Realizację tego programu rozpoczęto od spraw najbardziej elementarnych: od wypłacenia zaległych poborów pracowniczych i świadczeń emerytalnych, które „liberalna” ekipa b. premiera Jegora Gajdara przeznaczała z lekkim sercem na koszta rzekomych reform. Temu właśnie zawdzięczał nowy prezydent lawinowo rosnące poparcie społeczne, które pozwoliło mu kontynuować dzieło „urynkowienia” rosyjskiej gospodarki. Z tym za-strzeżeniem, że obecnie miała to być nie Jelcynowska „katastrojka”, lecz rynek kontrolowany politycznie w interesie społecznym i państwowym.
Innymi słowy, początkowy program Putina był planem konserwatywnej modernizacji, odwołującym się w dużej mierze do silnej w Rosji tradycji oświeconego autorytaryzmu. Nawiązywał więc do rosyjskiej tradycji konserwatywnej w tym sensie, w jakim definiował ją znakomity znawca przedmiotu, Richard Pipes, uważający, że najważniejszym wyróżnikiem rosyjskiego konserwatyzmu była zawsze idea silnej władzy, zdolnej narzucać swą wolę spontanicznym siłom społecznym.
W Rosji istniała jednak również alternatywna tradycja konserwatyzmu wspólnotowego, reprezentowanego najpełniej przez dziewiętnastowiecznych klasyków slowianofilstwa (Iwan Kirejewski, Aleksiej Chomiakow i Konstantin Aksakow), przeciwstawiająca „organiczne” więzi moralnie i religijnie zintegrowanych wspólnot więziom zracjonalizowanym i czysto zewnętrznym, charakterystycznym dla indywidualistycznej kultury zatomizowanych społeczeństw Zachodu. I wreszcie, wprawdzie nieco na uboczu, obecny był również nurt liberalnego konserwatyzmu, lub raczej konserwatywnego liberalizmu, reprezentowany w najdoskonalszej postaci przez Borysa Cziczerina, łączącego konserwatywną, gradualistyczną wizję postępu z mocnym zaangażowaniem w liberalizm wolnorynkowy, ale podporządkowany suwerennemu panowaniu prawa. Na początku XXI wieku idee Cziczerina były jednak w Rosji mało znane, aczkolwiek w czasach Gorbaczowowskiej pieriestrojki przypomniane zostały przez kilku badaczy rosyjskiej tradycji liberalnej [3]. Dość silny był natomiast nurt konserwatywno-wspólnotowy, reprezentowany już w czasach Breżniewa przez środowisko tzw. „pisarzy wiejskich”, atakujących z dużym impetem deprawującą kulturę wielkich miast, z Moskwą i Leningradem włącznie, i przeciwstawiających tradycję rosyjskiego chłopstwa z gruntu niemoralnej cywilizacji zachodniej [4]. W odróżnieniu od klasycznego słowianofilstwa, idee głoszone przez tych pisarzy były jednak intelektualnie prymitywne i nie mogły liczyć na wsparcie w kręgach jako tako wykształconej i zmodernizowanej (choćby tylko na wzór radziecki) ludności miejskiej. Tym bardziej, że lata władzy radzieckiej zniszczyły tak potężny niegdyś wśród inteligencji rosyjskiej kult „wiejskiego ludu”; wieśniak rosyjski, kojarzony niegdyś z globalną religijnością prawosławną i egalitarnymi wartościami wspólnot gminnych, przekształcił się bowiem w stalinowskiego „człowieka z awansu”, czyli kulturalnego wandala, gotowego na zlecenie władzy niszczyć w Rosji kulturę zarówno europejską, jak narodową, a także samą inteligencję jako środowisko ludzi wykształconych [5].
  Jako możliwy do użytku pozostał więc jedynie konserwatyzm silnej władzy, w dwóch swoich wariantach: jednoznacznie reakcyjnym, kontrreformatorskim (tradycja Konstantego Pobiedonoscewa i Konstantego Leontjewa) oraz „oświeconym”, wspierającym konserwatywną modernizację.
  Postacią kultową tego drugiego konserwatyzmu, traktowaną przez Putina jako wzór do naśladowania, był Piotr Stołypin, premier i minister spraw wewnętrznych Rosji, zamordowany przez terrorystę w roku 1911, symbolizujący rządy silnej ręki w połączeniu z racjonalnym programem reform. Powszechnie uważano, że wprowadzana przez niego w życie reforma agrarna, polegająca na likwidacji wiejskich wspólnot gminnych i zastępowaniu ich indywidualną własnością ziemi, mogła stworzyć w Rosji silną klasę właścicieli i w ten sposób uchronić ją przed bolszewicką rewolucją społeczną.
  Warto odnotować, że podzielał ten pogląd również Aleksander Sołżenicyn, co dowodzi błędności przypisywania mu idei słowianofilów, żarliwie broniących wiejskich wspólnot przed reformatorskimi poczynaniami państwa. To samo powiedzieć można w związku z przypisywaną Sołżenicynowi słowianofilską krytyką prawa, jako czegoś zewnętrznego tylko i z gruntu sprzecznego z chrześcijańską moralnością. Sołżenicyn bowiem krytykował wprawdzie zachodnią tradycję przerostu regulacji prawnych, ale jednocześnie bardzo mocno opowiadał się za tradycją prawa cywilnego, jako najmocniejszym filarem wolności w społeczeństwie [6]. Putin podzielał ten pogląd, wyraźnie opowiadając się przy tym (nie bez pewnego wpływu Leona Petrażyckiego) za klasyczną tradycją prawa rzymskiego, sankcjonującego własność prywatną. Dał temu wyraz przeforsowując w Dumie, wbrew oporowi znacznej części deputowanych, Stołypinowską z ducha ustawę o swobodnym obrocie ziemią.
  Prezydent Rosji podzielał również wiele innych poglądów Sołżenicyna i darzył go olbrzymim szacunkiem. Zbliżała ich zwłaszcza diagnoza katastrofalnego stanu Rosji, przedstawiona przez pisarza w książce Rossija w obwale (1998). Autor dowodził w niej, że naród rosyjski właściwie wymiera, a państwo jest w stanie kompletnego zawalenia się. Od kilku łat ludność Rosji co roku zmniejsza się o milion. Rosjanom odechciało się żyć, jak Majom w Meksyku i lnkom w Peru, i to nie tylko z powodów materialnych, bo przecież podobnej tendencji nie ma u innych grup narodowościowych żyjących na podobnym poziomie. Jest to więc raczej głęboka choroba, trawiąca organizm Rosji i grożąca mu śmiercią.
  Istotną częścią tej diagnozy było stanowcze stwierdzenie pisarza, że Rosji nie stać już na utrzymywanie imperium. Co innego zjednoczenie wschodnich Słowian - Rosjan, Ukraińców, Białorusinów i słowiańskiej ludności Kazachstanu. Zjednoczenie narodowości bliskich sobie duchowo i relatywnie izolujących się od reszty świata w celu nabrania sil potrzebnych do przetrwania.
  Putin nie identyfikował się z tym izolacjonizmem, stawiał bowiem (do czego wrócimy) na opcję prozachodnią, zwłaszcza na współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Zgadzał się - wbrew rozpowszechnionemu u nas przeświadczeniu - z tezą Sołżenicyna, że nie może już być mowy o prawdziwie imperialnym statusie Rosji. Nie oznaczało to rezygnacji z pozycji szanowanego w świecie mocarstwa, zdolnego zapewnić sobie poszanowanie swych prawomocnych interesów. Dla prezydenta Rosji jasne było jednakże, iż absolutnym priorytetem musi być wewnętrzna odbudowa kraju, nie dająca się pogodzić z kosztownym wpływaniem na losy całego świata, a tym bardziej z jakąkolwiek ekspansją terytorialną.
  Tak czy inaczej, konserwatyzm Putina powiązany był również z inspiracją Sołżenicynowską. Nic więc dziwnego, że wkrótce po objęciu najwyższego urzędu w państwie Putin postarał się o spotkanie z Sołżenicynem. Miało ono miejsce w klasztorze Pskowsko-Peczerskim, w obecności świątobliwego „starca”, Joanna Kriestiankina. Znamienne, że noblista chętnie zgodził się na nie, chociaż w niedawnej przeszłości stanowczo odmówił spotkania z Jelcynem, którego obwiniał o rozpad i ruinę Rosji. Putin poinformował wielkiego pisarza, że chce rządzić przy pomocy „aeropagu najlepszych”, współdziałając z ziemstwami, wzorując się (co dziś brzmi bardzo dziwnie!) na amerykańskiej partii republikańskiej i dążąc do konserwatywnej modernizacji w stylu Wittego i Stołypina. Jako ideowego patrona tego programu wymienił konserwatywnego filozofa i teoretyka prawa, Iwana Iljina, w roku 1923 wygnanego z radzieckiej Rosji, znanego na emigracji aktywnego przedstawiciela ruchu „białych”, który nawoływał do „sprzeciwiania się złu przemocą” [7].
  Nie było żadnych podstaw, aby kwestionować te sympatie niedawnego oficera KGB. Mimo to jednak zwolennicy prawosławnej monarchii byli wówczas nieufni. Organizacja pod nazwą „Polityczna narada prawosławna” proklamowała Rosję „ostatnią zaporą przed światowym złem”, a Putina uznała za liberała, „wilka w owczej skórze”.
  W tym miejscu poświęcić muszę nieco uwagi poglądom Iljina, ponieważ wywarł on niewątpliwy wpływ na myślenie Putina i do dziś dnia jest dla niego autorytetem.
  Oprócz filozofii Hegla, o którym napisał ważną monografię, głównym przedmiotem zainteresowań Iljina była filozofia prawa. Miejsce centralne zajmowała w tej filozofii oryginalna koncepcja monarchistycznego państwa prawa, łączącego silną autorytarną władzę z respektowaniem praw cywilnych, w szczególności wolności sumienia i słowa. W odróżnieniu od dominującej teorii pozytywizmu prawnego, za główne źródło prawa uznawał Iljin nie ustawodawstwo państwowe, lecz historycznie ukształtowaną i ewolucyjnie rozwijającą się świadomość prawną społeczeństwa. W pracy O istocie świadomości prawnej (napisanej w roku 1919, ale opublikowanej dopiero w roku 1956) nawiązywał w tej kwestii do poglądów Petrażyckiego, traktując istnienie świadomości prawnej jako argument na rzecz teorii prawa naturalnego[8]; jednocześnie jednak zarzucał Petrażyckiemu „subiektywizm” i postulował jego przezwyciężenie, Równie krytyczny był stosunek Iljina do innych liberalnych teoretyków prawa, powiązanych (podobnie jak Petrażycki) z partią konstytucyjnych demokratów, oskarżał ich bowiem o nieodpowiedzialne podważanie zasad religii i moralności, wspierające kryzys przedrewolucyjnej Rosji i torujące drogę do zwycięstwa partii Lenina. Nie łączyło się to jednak z sympatią do neosłowiańskich krytyków państwa prawa, przeciwstawiających zracjonalizowanej, „zimnej” regulacji prawnej wizję organicznej wspólnoty, zintegrowanej przez wartości moralne. Wedle Iljina była to wizja nierealistyczna, istoty ludzkie są bowiem w gruncie rzeczy samotnymi, nieprzenikliwymi monadami, niezdolnymi do współdziałania spontanicznego, a więc nie mogącymi istnieć bez wyraźnych zewnętrznych reguł postępowania.
  Najbardziej kontrowersyjnym aspektem poglądów Iljina był brak skrupułów w propagowaniu siłowego rozwiązywania problemów politycznych i społecznych, wyrażony najmocniej w książce O sprzeciwianiu się złu siłą (1925), poświęconej „białym wojownikom, nosicielom prawosławnego miecza”. Publikacja ta wywołała żywy protest emigracyjnych myślicieli rosyjskich o orientacji chrześcijańskiej, których zgorszyła zwłaszcza zawarta w niej apologia kary śmierci. (Odnotujmy przy okazji, że Putin potrafił wyraźnie zdystansować się od niej.) Mikołaj Bierdiajew polemizował z Iljinem w artykule pod wyrazistym tytułem Koszmar złego dobra (na co Iljin odpowiedział oskarżeniem go o skłonności anarchistyczne). Diametralnie różne okazało się natomiast stanowisko prawosławnych hierarchów rosyjskiej diaspory, którzy poparli idee Iljina całą mocą swego autorytetu [9].
  Dla zrozumienia głębokiego wrażenia, jakie wywarły na Putinie idee emigracyjnego filozofa ważny jest także dwutomowy zbiór artykułów politycznych Iljina, wydany w roku 1956 w Paryżu pt. Naszi zadaczi. Zawiera on między innymi rozważania na temat, co stanie się z Rosją w momencie nieuniknionego prędzej lub później załamania się bolszewickiej dyktatury Zdaniem IIjina byłby to moment groźny, ujawniłby bowiem mnogość ukrywanych animozji i konfliktów, co w warunkach etniczno-religijnego zróżnicowania ludności państwa mogłoby zaowocować walką wszystkich ze wszystkimi i totalną katastrofą. Trzeba więc już teraz przygotowywać się do tej wielkiej próby, obmyślając z góry różne scenariusze działania, zdolne ocalić istnienie rosyjskiej państwowości.
  W ocenie Putina były to wskazania nadal aktualne, Federacja Rosyjska bowiem - pomimo rozwiązania ZSRR i znacznego pomniejszenia terytorium państwa - nadal pogrążona była w głębokim kryzysie, grożącym rozpadem struktur ogólnopaństwowych na coraz większą ilość coraz bardziej skłóconych ze sobą jednostek terytorialnych. Sprzyjały temu katastrofalne skutki Jelcynowskich reform, a także koncepcje konstytucyjne, uniemożliwiające (zdaniem nowego prezydenta) skuteczne funkcjonowanie władzy centralnej, zwłaszcza jego zdolność zdecydowanego ograniczenia tendencji odśrodkowych, jak i zahamowania ogólnej anarchizacji państwa. Diagnoza ta legła u podstaw Putinowskiego programu reform poprzez wzmacnianie „pionowych" struktur władzy, w tym zwłaszcza mocy decyzyjnej prezydenta Federacji.
  W wyborze takiego kierunku działań umacniały Putina coraz wyraźniejsze oznaki aktywizowania się antyrosyjskich nurtów myśli politycznej w Stanach Zjednoczonych, dążących do wykorzystania bezprecedensowej słabości Rosji w celu zapewnienia swemu państwu hegemonicznej pozycji w świecie. Nagłośniła je książka Zbigniewa Brzezińskiego pt. The Grand Chessboard (1997) proponująca Stanom Zjednoczonym politykę wspierającą ideę podziału Federacji Rosyjskiej na trzy luźno skonfederowane państwa: Rosję europejską, Republikę Syberyjską i Republikę Dalekiego Wschodu. Politykę, dodajmy, uzasadnioną dodatkowo zaskakująco bezceremonialnym powołaniem się na język tradycyjnego imperializmu [10]. Jeszcze dalej idący program ekspansji USA kosztem Rosji powstał w kręgu najbardziej prawicowych teoretyków amerykańskiej polityki zagranicznej, kojarzonej z nazwiskami wpływowych komentatorów politycznych - Williama Kristola i Roberta Kagana. W celu propagowania tych idei założono w roku 1997 organizację pod nazwą „Project for a New Ameri¬can Century”, w skrócie PNAC. Dla ludzi z najwyższego szczebla rosyjskiej elity władzy były to sygnały ostrzegawcze, mówiące, że nie można zwlekać z naprawą rozchwianych struktur postkomunistycznego państwa.

Przegląd Polityczny nr 130/2015 26.05.2015

Andrzej Walicki - 
Czy Władimir Putin może stać się ideowym przywódcą światowego konserwatyzmu?
Przypisy:

[1] - Patrz W Radkiewicz, J. Rogoża, „Potiomkinowski konserwatyzm. Ideologiczne narzędzie Kremla”, „Punkt widzenia”, nr 48, Ośrodek Studiów Wschodnich, Warszawa, luty 2015.
[2] - Druzgocącą ocenę skutków tych reform przedstawił Stephen F. Cohen w książce „Failed Crusade. America and the Tragedy of Post-Communist Russia’' (New York-London 2001), wyrażając zdumienie dlaczego największa pokojowa depresja XX wieku nazywana jest „historią sukcesu”, a zabijanie gospodarki rozporządzeniami administracyjnymi uważa się za wprowadzenie gospodarki rynkowej (s. 32), Warto zaś przypomnieć, że właśnie Cohen, jeden z liderów „szkoły rewizjonistycznej” w amerykańskich badaniach nad ZSRR, był osobą, której prezydent Ronald Reagan powierzył funkcję towarzyszenia Gorbaczowowi i jego żonie, Raisie, w czasie ich pamiętnej podróży do USA. Było to ze strony Reagana wyrazem realistycznego przeświadczenia, że Cohen lepiej zrozumie problemy Gorbaczowa niż np. konserwatywny Richard Pipes, będący do niedawna dla Białego Domu najwyższym autorytetem w sprawach ZSRR.
[3] - Badania te zapoczątkowane zostały moją książką pt. „Legał Philosophies of Russian Liberalism” (Clarendon Press, Oxford 1987, przekł, pol. ISP PAN 1995). W roku 2012 (a więc z bardzo dużym opóźnieniem) ukazał się jej przekład na język rosyjski („Fiłosofija prawa russkogo liberalizma", Moskwa 2012, opublikowany przez Fundację „Liberalna misja”).
[4] - Wyczerpującą i kompetentną analizę poglądów tych pisarzy zawiera książka B. Żejmo, „Problemy etyczne we współczesnej prozie i publicystyce rosyjskiej”, Łódź 2000.
[5] - O zjawisku tym mówił, bardzo krytycznie, Andriej Siniawski, w odczycie wygłoszonym w roku 1997 w USA, zatytułowanym „Rosyjska inteligencja” (patrz przekład polski ze wstępem M. Sutowskiego, „Rosyjska inteligencja”, Wyd. „Krytyki Politycznej”, Warszawa 2014).
[6] - Patrz wstęp Sołżenicyna do książki W.W. Leontowicza „Istorija liberalizma w Rossii 1762-1914”, Paryż 1980. Pisarz potraktował tam Stołypina jako zasługującego na poparcie liberalnego reformatora oraz wyraził pogląd, że wolność polityczna jest społecznie mniej ważna niż prawa cywilne, które mogą istnieć w praworządnym ustroju autorytarnym.
[7] - Patrz A. Morozow, „Politiczeskij konserwatizm i cerkownyj opyt”, „Niezawisimaja gazieta”, 18 października 2000, s. 8.
[8] - Ideami Petrażyckiego interesował się również Putin. Podczas swych przyjazdów do Petersburga zwykł on odwiedzać Wydział Prawa Uniwersytetu Petersburskiego oraz dopytywać się o postępy podjętych tam prac nad krytyczną edycją dziel Petrażyckiego, podkreślając „ważność tego przedsięwzięcia dla krzewienia kultury prawnej w Rosji".
[9] -  Patrz L. Stolowicz. „Historia filozofii rosyjskiej”, Gdańsk 2008, s. 486-490.
[10] - Por. dla przykładu, następujące słowa: „Ujmując to w terminologii właściwej brutalnej epoce dawnych imperiów, trzema głównymi imperatywami imperialnej geostrategii są: uprzedzać konflikt i utrzymywać wasalów w stanie uzależnienia-, zabezpieczać potulność płacących haracz oraz zapobiegać jednoczeniu się barbarzyńców” (Z. Brzeziński, „The Grand Chessboard”, New York 1997, s, 40).
Twoja strona firmowa - szybko i za darmo!